Badania dezerterów. U jednej czwartej północnokoreańskich dezerterów z regionów położonych w pobliżu poligonu nuklearnego Punggye-ri stwierdzono mutacje chromosomowe – wynika z raportu południowokoreańskiego Ministerstwa Zjednoczenia. Eksperci ocenili, że prawdopodobnie można je przypisać narażeniu na działanie substancji radioaktywnych. Reżim Kim Dzong Una intensyfikuje rozwój programu jądrowego, nie licząc się ze zdrowiem rodaków ani bezpieczeństwem międzynarodowym. Stan zdrowia uciekinierów z Korei Północnej wskazuje, jak fatalna jest sytuacja sanitarna panująca w tym kraju. Zbiegowie często cierpią na zaawansowane zarażenie pasożytami, między innymi glistą ludzką czy owsikami. Zakłada się, że to przede wszystkim efekt używania ludzkich odchodów jako nawozu, będącego skutkiem zacofanego rolnictwa, sankcji oraz ogólnego niedożywienia.Szczególnie głośny był przypadek 27-letniego żołnierza Oh Chong-songa, który 13 listopada 2017 roku przedarł się przez granicę. Cudem przeżył ostrzał ze strony swoich towarzyszy, został pięciokrotnie trafiony. Podczas operacji w szpitalu w mieście Suwon lekarze znaleźli w jego przewodzie pokarmowym wiele pasożytów, największy z nich miał 27 cm długości.Reżim Kim Dzong Una sam dostarczył dowodów, że sytuacja sanitarna i higieniczna w kraju jest katastrofalna. W 2024 roku wysłał do Korei Południowej tysiące balonów wypełnionych śmieciami i ziemią, w których odkryto wiele pasożytów ludzkich, między innymi glisty, owsiki czy włosogłówki. Także w tym przypadku gleba zawierała ślady ludzkich odchodów.Napromieniowani zbiegowie z Korei PółnocnejOkazuje się, że pasożyty to nie jedyne szkody na zdrowiu, z którymi przez granicę uciekają mieszkańcy Korei Północnej. Jak wynika z opublikowanego w poniedziałek raportu Ministerstwa Zjednoczenia w Seulu, dezerterzy z Koreańskiej Armii Ludowej padają także ofiarami promieniowania jonizującego.Testy przeprowadzone w 2024 roku przez Koreański Instytut Nauk Radiologicznych i Medycznych (KIRAMS) pod kątem narażenia na promieniowanie jonizujące na 35 północnokoreańskich dezerterach z ośmiu regionów w pobliżu poligonu nuklearnego Punggye-ri wykazały, że u 12 z nich (34 procent) stwierdzono mutacje chromosomowe.Oceniono, że mutacje prawdopodobnie są związane z narażeniem na promieniowanie wobec nieodpowiednio zabezpieczonego programu nuklearnego Pjongjangu. Niewykluczone, że otrzymana przez nich dawka promieniowania mogła wpłynąć także na cywilów.Próby jądrowe reżimuWiadomo, że wśród regionów, skąd pochodzą dezerterzy, są między innymi powiat Kilju i miasto Kimchaek w prowincji Hamgjong Północny oraz miasto Paekam w prowincji Ryanggang w północno-wschodniej części kraju. Od 2006 roku komunistyczny reżim przeprowadził wszystkie sześć prób nuklearnych na poligonie Punggye-ri, położonym w okręgu Kilju.Podobne testy przeprowadzone w ubiegłym roku wykazały, że u 15 spośród 59 przebadanych zbiegów z Koreańskiej Armii Ludowej stwierdzono mutacje chromosomowe. Łączna liczba północnokoreańskich dezerterów, u których stwierdzono takie zmiany, wzrosła do 44 ze 174 osób przebadanych w latach 2023-2025. Stanowi to 25 procent.Agencja Yonhap wskazała, że testy mierzą poziom aberracji chromosomowych u poszczególnych osób, aby ocenić ich skumulowaną ekspozycję na promieniowanie. Minimalny wykrywalny zakres ustalono na 0,25 greja (jednostka dawki pochłoniętej w układzie SI; określa ilość energii promieniowania w dżulach pochłoniętej przez kilogram materii – przyp. red.) dawki pochłoniętego promieniowania z radionuklidów, takich jak cez i jod. Należy zaznaczyć, że 1 grej to znaczna dawka. Jednorazowe przyjęcie dawki 5 grejów zwykle prowadzi do śmierci w ciągu dwóch tygodni, niższa może prowadzić do mutacji chromosomów.Narażenie na promieniowanieAutorzy raportu zaznaczyli, że u żadnej z osób poddanych testom nie zdiagnozowano nowotworu wywołanego narażeniem na promieniowanie. Nadal nie udowodniono, że ewentualne mutacje były bezpośrednim skutkiem narażenia na promieniowanie. Zakłada się jednak, że tak właśnie mogło się stać.Przedstawiciel KIRAMS przyznał, że „uzasadnione jest podejrzenie”, iż wysoki wskaźnik nieprawidłowości chromosomowych można przypisać możliwemu narażeniu na promieniowanie wśród dezerterów z regionu poligonu jądrowego. Podkreślił przy tym potrzebę kontynuowania projektu testowego.Władze w Seulu dopiero od 2023 roku tak drobiazgowo badają uciekinierów z Korei Północnej, przez granicę przedarło się wówczas 800 zbiegów z ośmiu regionów w pobliżu poligonu nuklearnego. Administracja ówczesnego prezydenta Jun Suk Jeola – skazanego niedawno na dożywocie za kierowanie zamachem stanu w grudniu 2024 roku – ograniczyła projekt i utajniła wyniki testów.Zbrojenia kosztem dobrobytu rodakówReżim w Pjongjangu prowadzi politykę intensywnych zbrojeń kosztem dobrobytu i zdrowia rodaków. Powszechny głód wśród mieszkańców i zapaść służby zdrowia nie przeszkadzają Kimowi w łożeniu ogromnych środków na program nuklearny. Szacuje się, że tylko w 2024 roku wydano 630 milionów dolarów na ten cel.Eksperci oceniają, że od 200 do 400 milionów dolarów pochłania produkcja wzbogaconego uranu. Do tego dochodzą środki na testy oraz program rakietowy, łącznie z marzeniem Kima – możliwością wystrzeliwania pocisków z głowicami jądrowymi z okrętów podwodnych. Stale rozwijany jest przy tym program międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM), mogących razić cele w kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych.Do niedawna wiadomo było tylko o dwóch zakładach wzbogacania uranu, kluczowych w programie – w Yongbyon, leżącym około 100 km na północ od Pjongjangu, oraz w Kangson, leżącym około 15 km na południowy zachód od stolicy. Szacuje się, że uruchomienie tylko pierwszego pochłonęło od 600 do 700 milionów dolarów, jest on zresztą stale rozwijany. Na początku marca Chung Dong-young, południowokoreański minister ds. zjednoczenia, ujawnił, że kolejny taki ośrodek znajduje się w północno-zachodnim regionie Kusong.Czytaj także: Tyle reżim Kima zarobił na wspieraniu Rosji w wojnie z UkrainąRafael Grossi, szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), oświadczył podczas niedawnego posiedzenia rady gubernatorów organizacji, że Korea Północna wzbogaca uran do poziomu 90 procent i więcej. Głowica w bombie atomowej musi mieć uran wzbogacony właśnie do poziomu 90 procent. Zauważył, że w Iranie wskaźnik ten wynosił 60 procent, choć porozumienie z Teheranem z 2015 roku dopuszczało możliwość wzbogacania uranu tylko do poziomu 3,67 procent.Według władz w Seulu, Korea Północna mogła też w ciągu ostatnich 30 lat wydobyć około 100 kilogramów plutonu, w tym 16 kg w zeszłym roku. Taka ilość umożliwia wyprodukowanie około 20 głowic jądrowych. Eksperci z think tanku Stockholm International Peace Research Institute (SIPRI) twierdzą, że reżim zgromadził już około 50 głowic oraz dysponuje wystarczającą ilością materiału rozszczepialnego, by wyprodukować kolejnych 40.Jeszcze bardziej niepokojące są ustalenia Koreańskiego Instytutu Analiz Obronnych (KIDA). Szef Instytutu Li Sang Kju przekazał w listopadzie ubiegłego roku, że szacunkowa liczba północnokoreańskich głowic obejmuje od 115 do 131 bomb na bazie uranu oraz 15-19 bomb plutonowych. Ocenił, że do 2030 roku łącznie Korea Północna może zgromadzić do 243 głowic, a do 2040 roku – nawet 429.Pięciolatka a program jądrowyNiezależnie od liczby wyprodukowanych głowic, nie ulega wątpliwości, że Kim Dzong Un nie zamierza się zatrzymywać. Podczas zakończonego niedawno IX Zjazdu Partii Pracy Korei (PPK) zatwierdzono pięcioletni plan przewidujący rozwój arsenału jądrowego. – Skoncentrujemy się na projektach mających na celu zwiększenie liczby broni jądrowej i rozbudowę nuklearnych środków operacyjnych – oświadczył na zakończenie zjazdu dyktator, cytowany przez Koreańską Centralną Agencję Informacyjną (KCNA).– Jest zdecydowaną wolą naszej partii dalszy rozwój i wzmocnienie krajowej energetyki jądrowej oraz pełne wykorzystanie naszego statusu państwa nuklearnego – groził. Jego stałym argumentem są twierdzenia o „strategicznym odstraszaniu nuklearnym”, jednak pociski wystrzeliwane z okrętów podwodnych to broń wybitnie ofensywna. W pracach nad nią pomaga zresztą Rosja. Broni świadczącej o agresywnych zamiarach w KRLD tworzy się o wiele więcej.Korea Północna stawia też choćby na program dronów czy satelitów szpiegowskich. Na początku stycznia przeprowadziła pod okiem Kima testy „najnowocześniejszych” – jak cmokała z zachwytu agencja KCNA – rakiet hipersonicznych zdolnych do przenoszenia głowic jądrowych. Dyktator twierdził wówczas, że przyspieszenie zbrojeń atomowych jest koniecznością w obliczu „kryzysu geopolitycznego”.Kim reaguje na upadek Maduro?Nie wyjaśnił, jakie było źródło tego zagrożenia. Można pokusić się o tezę, że Kima zatrwożył amerykański atak na Wenezuelę i obalenie innego dyktatora Nicolasa Maduro. Reżim od dawna obawia się takiego „uderzenia dekapitacyjnego”, dlatego też usilnie dąży do zademonstrowania, że w przeciwieństwie do Caracas, posiada potencjał atomowy.Lim Eul-chul, profesor Instytutu Studiów Dalekowschodnich na Uniwersytecie Kyungnam, cytowany przez agencję Yonhap, ocenił, że „uderzenie USA w Wenezueli i schwytanie prezydenta Maduro może wysłać Kim Dzong Unowi silny sygnał, stanowiący zagrożenie egzystencjalne i uzasadnienie trwania przy broni jądrowej”.Mający obsesję na punkcie swojego bezpieczeństwa satrapa traktuje kwestię zbrojeń priorytetowo. Świadczy o tym mianowanie nastoletniej córki Kim Dzu Ae, typowanej na następczynię, na stanowisko kierownicze w administracji rakietowej kraju. Południowokoreański dziennik „Chosun Ilbo” wskazał, że 13-latka zapewne będzie nadzorować rozwój arsenału nuklearnego.Północnokoreański program jądrowy to z jednej strony pilnie strzeżona tajemnica, z drugiej coś realnego, czym Pjongjang lubi straszyć. Dopiero we wrześniu 2024 roku Kim po raz pierwszy publicznie ujawnił, że posiada zakład wzbogacania uranu, choć nie wskazał jego lokalizacji. Wzywał do zwiększenia liczby wirówek, co jego podwładni pokornie wcielają w życie. Namacalnym dowodem nuklearnych ambicji Pjongjangu są też zmutowani żołnierze uciekający przed nieludzkim systemem.Łukasz Zaranek, autor artykułu, od lat śledzi tematykę militarną i rozwój broni. Jego zainteresowania to przede wszystkim geopolityka oraz konflikty międzynarodowe.