„Reporterzy”. – Smród totalny. Śmierdziały te psy fekaliami, siedziały we własnych odchodach, jadły z nich – opowiada Anna Janawa, pracownica schroniska w Borku. Sąsiedzi oraz aktywiści od 10 lat zgłaszali sprawę do gminy i służb weterynaryjnych. Przełom nastąpił po nagłośnieniu sprawy w mediach. Dopiero wtedy służby odebrały 177 psów, wiele było rannych, przewlekle chorych. „Reporterzy” pytają, dlaczego tak długo to trwało. Co mieli do powiedzenia właściciele patohodowli? 67-latka już ma postawione zarzuty.Zobacz także: „Reporterzy”. Nielegalna chlewnia uprzykrza życie i niszczy środowisko