Kryzys po wybuchu wojny w Zatoce Perskiej. Wojna w Zatoce Perskiej wywróciła do góry nogami cały światowy rynek energii. Ceny surowców idą szybko do góry, a coraz trudniej też o wiarygodnych dostawców na przyszłość. Doradca ekonomiczny prezydenta Władimira Putina Kiryłł Dmitrijew i inni kremlowscy dygnitarze zacierają ręce, bo liczą, że Rojna znowu stanie się ważnym graczem na rynku. Dmitrijew, specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji i szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich (RDIF) przewiduje, że niebawem nawet Unia Europejska zwróci się do Kremla z prośbą „o ratunek” w kwestiach ropy czy gazu ziemnego. Rosjanin odniósł się ostatnio do wpisu ekonomisty i eksperta Bloomberga Christophe’a Barrauda na temat środków, jakie podejmują kraje Unii Europejskiej, aby ograniczyć wzrost cen energii i paliw i złagodzić zbliżający się kryzys energetyczny. Kierownik ds. zarzadzania i badań LIOR Global Partners (firma zarządzająca aktywami z siedzibą w Monako, specjalizująca się w inwestycjach globalnych) przytacza różne rozwiązania m.in. z Włoch, Hiszpanii, Portugalii, Grecji, Austrii czy Słowacji.„Największy kryzys energetyczny w historii”„Przedstawione środki nie złagodzą największego kryzysu energetycznego w historii. Kraje UE wkrótce będą próbowały ustawić się w kolejce po rosyjskie zasoby energetyczne. Kolejka jest długa, a one z dumą staną na jej końcu” — prorokuje Dmitrijew, w swym wpisie w serwisie X. Zobacz także: Iran uderzył w rynek ropy naftowej. Trwa walka o kluczową cieśninęRosjanie są zadowoleni, bo wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem już przyniosła pierwsze korzyści dla kremlowskiego reżimu. Biały Dom kilka dni temu oznajmił, że do 11 kwietnia zdejmuje sankcje z rosyjskiej ropy, która obecnie znajduje się już na tankowcach – to ok. 150 mln baryłek. Nie wiadomo, jak sytuacja będzie wyglądać po upływie tego terminu.