Burza Therese zbiera swoje żniwo. Władze Wysp Kanaryjskich ogłosiły stan alarmowy z powodu zagrożenia powodziami i osuwiskami. To skutek burzy Therese, która od kilku dni nawiedza ten hiszpański archipelag na Oceanie Atlantyckim. Żywioł dał się ze znaki i mieszkańcom, i turystom. Kanaryjskie służby ratunkowe 112 Canarias odnotowały od środy do sobotniego południa ponad tysiąc zgłoszeń związanych z burzą, większość z nich na Teneryfie, największej wyspie archipelagu. Kilkanaście dróg zostało zamkniętych. Na trasie między Ayacatą a Tejedą w centralnej części Gran Canarii na drogę runęła 15-tonowa skała.Intensywne opady deszczu i silne wiatry doprowadziły do przelewania się wody przez zapory i ewakuacji mieszkańców. Deszcze spowodowały zalanie domów w kilku miejscowościach na Teneryfie. Służby ratunkowe archipelagu podały w weekend, że w gminie Agaete na Gran Canarii ewakuowano mieszkańców w związku ze wzrostem poziomu wody na zaporze Los Perez.Żywioł zaatakował Wyspy Kanaryjskie. Władze apelują, żeby „unikać niepotrzebnych podróży”Szczyt wulkaniczny Teide na Teneryfie w nocy z piątku na sobotę pokryła warstwa śniegu o grubości prawie 20 cm. Stacje pomiarowe w Izana w środkowej części wyspy odnotowały prędkość wiatru przekraczającą 200 km/h. Jak poinformował operator hiszpańskich lotnisk Aena, tylko w sobotę odwołano łącznie 33 loty na Wyspy Kanaryjskie, z czego 28 dotyczyło La Palmy, a 18 – Teneryfy. Od momentu nadejścia burzy nad archipelag w środę, zakłóciła ona prawie 130 lotów – podał portal Canarias7.Szef regionalnego rządu Wysp Kanaryjskich Fernando Clavijo przyznał, że „opady deszczu w niektórych rejonach powodują problemy z bezpieczeństwem”. Premier Hiszpanii Pedro Sanchez wezwał na portalu X do „zachowania szczególnej ostrożności i unikania niepotrzebnych podróży”.CZYTAJ TEŻ: Turyści z Europy chcą spędzać święta w Polsce. Padł kolejny rekord