Policja nadal poszukuje napastnika. Mieszkanka Rygi prawie tydzień chodziła z kulą w plecach. Z relacji łotewskiego radia publicznego wynika, że do zdarzenia doszło na początku marca. Kobieta została postrzelona podczas spaceru z koleżanką w pobliżu wybrzeża. Poszkodowana opowiadała, że strzału nie było słychać, a w pobliżu nie było nikogo, kto mógłby go oddać. Na miejsce wezwano policję i pogotowie. Kobieta otrzymała środki przeciwbólowe, ale będąc w szoku, odmówiła przewiezienia do szpitala.W ciele poszkodowanej kobiety utknął pociskTrafiła tam jednak następnego dnia, gdy ból znacznie się nasilił. Badania wykazały obecność ciała obcego w pobliżu kręgosłupa. Mimo to, po konsultacjach lekarze uznali, że nie ma potrzeby natychmiastowej operacji i zalecili pacjentce obserwację oraz kontakt z lekarzem rodzinnym i chirurgiem. Kobieta wróciła do domu, jednak jej stan się nie poprawiał.Kilka dni później lekarz rodzinny uznał, że ze względu na ryzyko infekcji konieczna jest operacja i usunięcie pocisku. Poszkodowana trafiła do innego szpitala, gdzie usunięto ciało obce o długości ponad dwóch centymetrów.Wyjaśnieniem sprawy zajmuje się łotewska Inspekcja Zdrowia. Szpital, który jako pierwszy przyjął poszkodowaną tłumaczy, że stan pacjentki nie zagrażał jej życiu, dlatego nie zdecydowano się na natychmiastową operację.Czytaj także: Zderzenie dwóch tramwajów w Warszawie. Trzy osoby w szpitalu