Przegląd tygodnia. Po prezydenckim wecie w sprawie ustawy dotyczącej unijnego programu SAFE rząd – zgodnie z zapowiedziami – uruchamia plan B. Jak pisałam tydzień temu: w ubiegły piątek Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie programu Polska Zbrojna. Teraz pożyczka w ramach SAFE ma zostać zaciągnięta przez Bank Gospodarstwa Krajowego, na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Pierwsze pieniądze z programu SAFE mogłyby trafić do Polski już w kwietniu. Dyskusje, które toczą się w tej chwili, dotyczą przede wszystkim tego, w jaki sposób zapewnić, aby środki z SAFE trafiły także do służb takich jak policja, SOP czy Straż Graniczna oraz na infrastrukturę. Można założyć, że znajdą się rozwiązania, które to umożliwią, a to z kolei oznaczałoby, że prezydenckie weto okazało się w praktyce bezzębne.Polska będzie się zbroić przy wykorzystaniu środków z unijnej pożyczki, pieniądze popłyną do polskich zakładów zbrojeniowych, a rząd będzie mógł pochwalić się kolejnymi inwestycjami i sprzętem pozyskanym dzięki programowi SAFE. Z czysto politycznego punktu widzenia – choć oczywiście korzystne dla państwa – będzie to trudne do przekucia w narracyjny sukces przez prezydenta Karola Nawrockiego i opozycję.***Tymczasem marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował, że nie nadał numeru druku projektowi dotyczącemu propozycji prezydenta i prezesa NBP, tak zwanego „polskiego SAFE 0 proc.”. W uzasadnieniu wskazał na sprzeczność projektu z art. 221 Konstytucji. Inne stanowisko zaprezentował wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Przyznał, że jest zwolennikiem podjęcia prac nad projektem, mimo jego wad konstytucyjnych, po to, by spróbować je naprawić. Przekonuje też, że ma pomysł, jak to zrobić.I znów, patrząc na tę sprawę z politycznego punktu widzenia, można się zastanawiać, czy podejście Kosiniaka-Kamysza nie jest zwyczajnie zręczniejsze. Bo „SAFE 0 proc.” można było potraktować politycznym „sprawdzam” – przeprowadzić projekt przez Sejm, zajrzeć do środka i przekonać się, na ile opiera się na twardych przesłankach i czy w ogóle jest wykonalny. Tym bardziej że, o czym już pisałam, wyjaśnienia prezesa Adama Glapińskiego pozostają dość enigmatyczne, a wersje dotyczące źródeł finansowania zmieniają się w czasie, na tyle, że nawet politycy Prawa i Sprawiedliwości mają problem, by jasno je przedstawić.Mogłoby się więc okazać, że sejmowe prace obnażyłyby ten projekt jako polityczny kapiszon. A gdyby było inaczej, gdyby rzeczywiście dało się w ten sposób pozyskać dodatkowe środki na zbrojenia, tym lepiej, bo przecież wszyscy zgadzają się, że potrzeby są ogromne.Decyzja marszałka Czarzastego daje jednak prezydentowi i opozycji wygodny oręż narracyjny. Można teraz przekonywać, że projekt był znakomity i pozwalał zdobyć miliardy na bezpieczeństwo, ale został zablokowany decyzją marszałka – i tu łatwo dopisać cały katalog zarzutów, które już dziś padają pod jego adresem ze strony PiS.Czytaj też: Szef MSWiA ujawnia koszty weta ws. SAFE. „Prezydent rozbroił polskie służby”***Naczelny Sąd Administracyjny wydał orzeczenie nakazujące transkrypcję aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego poza granicami Polski. Tym samym uchylił decyzję sądu niższej instancji, który odmówił wpisania takiego małżeństwa do rejestru stanu cywilnego. Sprawa dotyczy dwóch Polaków, którzy w 2018 roku zawarli związek małżeński w Berlinie. I to oznacza, że ich małżeństwo powinno zostać w Polsce uznane.W Prawie i Sprawiedliwości natychmiast podniosło się larum. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak zapowiedział złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie interpretacji przepisów dokonanej przez NSA, powołując się na konstytucyjny zapis, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.Warto jednak podkreślić, że sąd zwrócił uwagę, iż choć Konstytucja stanowi, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej, nie oznacza to automatycznie zakazu istnienia innych form związków.Błaszczak przestrzegał również, że to dopiero pierwszy krok, a kolejnym miałaby być adopcja dzieci. Tu warto przypomnieć, że w Polsce adopcja przez osoby samotne jest możliwa, dotyczy to singli, osób rozwiedzionych, wdów i wdowców. Na świecie istnieje też wiele przykładów szczęśliwych rodzin, w których dzieci wychowywane są przez pary jednopłciowe, jak i – niestety – liczne przypadki przemocy wobec dzieci w rodzinach funkcjonujących w tradycyjnym modelu.Patrząc na dane i badania społeczne, można odnieść wrażenie, że polskie społeczeństwo, także wyborcy prawicy, w tym PiS i Konfederacji, jest dziś znacznie bardziej liberalne w podejściu do związków jednopłciowych czy kwestii aborcji niż ich polityczni reprezentanci.I znów pojawia się wrażenie, że na szczęściu i życiu prywatnym obywateli opozycja próbuje budować polityczny kapitał. Pytanie tylko, na ile będzie to skuteczne i czy retoryka znana jeszcze z kampanii Andrzeja Dudy z 2020 roku, sprowadzająca osoby LGBT do „ideologii”, jest dziś w stanie realnie oddziaływać na wyborców.Czytaj też: Fałszywe zeznania funkcjonariuszy BOR. Zarzuty w sprawie wypadku Szydło***Miniony tydzień okazał się ostatnim w strukturach klubu PiS dla senatora Jacka Włosowicza. Polityk popełnił (z punktu widzenia partyjnej dyscypliny) poważny błąd, ponieważ na antenie TVN24 pozwolił sobie na wyrażenie własnej opinii dotyczącej programu SAFE oraz kierunku, w którym zmierza Prawo i Sprawiedliwość. Według Włosowicza unijny program SAFE był dobrym rozwiązaniem, a jego odrzucenie stanowi błąd. Senator wyraził też niepokój co do kursu największej partii opozycyjnej, określając go wprost jako nacjonalistyczny.Kiedy rozmawiałam w czwartek z Jackiem Włosowiczem i zapytałam, czy spodziewał się tak stanowczej i bezwzględnej decyzji ze strony swojego – już byłego – klubu, odpowiedział, że nie. Nie krył też rozczarowania tym, że po ponad dwóch dekadach spędzonych w Prawie i Sprawiedliwości rozstano się z nim w taki sposób. Dodał również, że jego zdaniem decyzje w PiS zapadają nie na podstawie merytorycznych przesłanek, lecz układów towarzyskich w otoczeniu prezesa Jarosława Kaczyńskiego.Czytaj więcej: „19.30”. Usunięty z klubu PiS senator o SAFE: Bardzo dobry finansowo***Karol Nawrocki wzywa rząd Donald Tusk do wyjścia z ETS, czyli Europejskiego Systemu Handlu Emisjami. Z kolei premier kieruje do Komisji Europejskiej list w sprawie korekty systemu ETS i zapowiada bilion złotych inwestycji w energetykę.Pytanie, czy kwestia ETS-u i legendarne już „OZE–sroze” w wykonaniu Przemysława Czarnka to kolejne odsłony sporu z Unią Europejską i próby obrzydzania Polakom europejskiej wspólnoty. Bo jeśli tak, to jest to gra bardzo ryzykowna. Poparcie dla obecności Polski w Unii Europejskiej wciąż pozostaje wysokie, ale jednocześnie rośnie grupa jej przeciwników – i ten trend powinien niepokoić.Historia pokazuje, jak łatwo takie nastroje mogą zostać politycznie podgrzane, przecież de facto nikt nie chciał Brexitu, a jednak doszło do wyjścia Wielkiej Brytanii ze wspólnoty, czego dziś wielu Brytyjczyków żałuje.Choć politycy Prawa i Sprawiedliwości przekonują, że o opuszczeniu Unii Europejskiej nie ma mowy, kolejne krytyczne wypowiedzi pod jej adresem każą się zastanowić, jak wyglądałaby rzeczywistość, gdyby po 2027 roku do władzy doszła koalicja złożona z PiS, Konfederacji i partii Grzegorza Brauna.Czytaj też: Premier w Brukseli: Jest przełom ws. handlu emisjami