Kubańska pomysłowość, polska technologia. Kuba zmaga się z dotkliwymi brakami paliwa po tym, jak USA postanowiły zablokować dostawy ropy naftowej dla tego kraju. Nie wszyscy jednak zamierzają czekać na łaskę Donalda Trumpa. Juan Carlos Pino, mechanik samochodowy, przerobił swojego Fiata 126p w taki sposób, żeby poruszał się na węgiel drzewny. „Maluch” stał się dzięki temu tak popularny, że okoliczni mieszkańcy robią sobie z autem zdjęcia. Trzeba przyznać, że Kubańczycy od dekad mierzą się z różnymi ograniczeniami ze strony USA, więc mieli sporo czasu na rozwinięcie swojej pomysłowości. 56-latek zadziwił jednak wszystkich.Kubańska pomysłowość, polska technologiaMieszkaniec Aguacate, miasteczka położonego około 70 km na wschód od Hawany, zmodyfikował swojego Polskiego Fiata z 1980 roku. Juan Carlos Pino pracował we własnym warsztacie, a instalację do napędzania auta, jak przyznał, stworzył w całości ze złomu i przerobionych przedmiotów. Węgiel drzewny w aucie spala się w przerobionym zbiorniku na propan, osłoniętym pokrywą transformatora. Filtr powstał z kolei ze stalowego dzbanka na mleko, wypchanego starymi ubraniami.„Maluch” na węgiel drzewny receptą na braki paliwa. Instalacja powstała ze złomu i starych częściMechanik pędzi teraz po dziurawych ulicach swojego miasta z charakterystycznym, 60-litrowym zbiornikiem zamontowanym z tyłu auta. „Maluch” na węgiel osiąga prędkość do 70 km/h. – W takim kryzysie to najlepsze rozwiązanie, jakie mamy – przyznał Pino, który nadal jest oszołomiony popularnością swojego pomysłu. Kubańczyk chce iść za ciosem i szykuje się do przerobienia traktora. Warto wspomnieć, że 56-latek ma już na koncie inne rewolucyjne rozwiązania. Mechanik stworzył kiedyś maszynę zbudowaną z motocykla, która mogła doić trzy krowy jednocześnie.Problem braków paliwa na Kubie pogłębił się, odkąd Stany Zjednoczone obaliły prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, odcinając dopływ wenezuelskiej ropy naftowej i grożąc cłami krajom dostarczającym paliwo na wyspę. Benzyna jest więc ściśle reglamentowana. Na czarnym rynku litr kosztuje 8 dolarów. To sześć razy więcej niż wynosi oficjalna cena, a chętnych i tak nie brakuje.CZYTAJ TEŻ: „Polacy wysuszyli stacje”. Słowacja wprowadza ograniczenia w tankowaniu