Rewanż 1/8 finału Ligi Konferencji Europy. Raków Częstochowa nie zagra w ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy. W meczu rewanżowym prowadził z włoską Fiorentiną 1:0, ale ostatecznie ze zwycięstwa i awansu cieszyli się rywale, wygrywając w Sosnowcu 2:1. Pierwszy mecz we Florencji zespół Łukasza Tomczyka przegrał 1:2, a decydującą bramkę stracił w dodatkowym czasie gry z rzutu karnego. Straty wydawały się do drobienia na własnym boisku.Po pierwszej połowie jednak nie było zbyt wielu powodów do zadowolenia. Raków walił głową we włoski mur. Piłkarze z Częstochowy może częściej atakowali, ale niewiele z tego wynikało. Fiorentina rzadziej była pod bramka rywala, stwarzała jednak groźniejsze sytuacje.Raków prowadził, ale to Fiorentina cieszyła się z awansuNastroje kibiców na stadionie w Sosnowcu diametralnie poprawiły się za to na początku drugiej połowy. Już w drugiej minucie tej części gry gospodarze odrobili straty z Florencji. Karol Struski otrzymał podanie w obrębie pola karnego od Iviego Lopeza i oddał mocny strzał z ostrego kąta. Piłka przeszła między nogami obrońcy i wpadła tuż przy słupku do bramki Fiorentiny. Po 22 minutach goście zdołali wyrównać i znów w Sosnowcu zaczęła się nerwówka. W 69. minucie, po strzale Chera Ndoura, piłka odbiła się rykoszetem, utrudniając zadanie Oliwierowi Zychowi i wpadła do bramki Rakowa. Remis premiował awansem Fiorentinę. Goście nie spoczęli na laurach i w końcówce meczu przechylili szalę na swoją stronę. Zwycięskiego gola w 97. minucie strzelił Chorwat Marin Pongracić. Gospodarze rzucili już wszystkie siły w pole karne, włącznie z Zychem, więc gracz Fiorentiny trafił z dalszej odległości po kontrze do pustej bramki. Zobacz także: Gwiazdy nie zagrają z Polską. Potencjalnie łatwiejsza droga na mundialFiorentina zmierzy się w ćwierćfinale z Crystal Palace lub AEK Larnaka. W pierwszym meczu między tymi ekipami padł bezbramkowy remis.