Jak zareaguje Trump? Statek rosyjskiej „floty cieni” przewożący około 730 tysięcy baryłek ropy naftowej w stronę Kuby w obliczu pogłębiającego się kryzysu energetycznego na wyspie. Równolegle prezydent USA Donald Trump sugeruje zajęcie Kuby. Tankowiec Anatolij Kołodkin wypłynął 8 marca z portu w Primorsku i 23 marca powinien dotrzeć na południe Kuby do terminala Matanzas. Jego ładunek to około 730 tysięcy baryłek ropy naftowej. Na Kubę zmierza też pływający pod banderą Hongkongu tankowiec Sea Horse, który – według danych Kpler – załadował pod koniec stycznia u wybrzeży Cypru prawie 200 000 baryłek oleju napędowego z innego tankowca.Pytanie, jak na przybycie tych jednostek w okolice Kuby zareagują Amerykanie? Niewykluczone, że dojdzie do incydentu. W styczniu po pościgu zatrzymali oni rosyjski statek Marinera, który wcześniej przewoził wenezuelską ropę naftową.Amerykanie zablokowali dostawy na KubęPo raz ostatni paliwo dotarło na Kubę 9 stycznia, była to ropa naftowa przysłana przez Meksyk. Wcześniej paliwo dostarczała głównie Wenezuela, ale po zatrzymaniu przez USA dyktatora Nicolasa Maduro Amerykanie wstrzymali dostawy i wprowadzili blokadę wyspy.Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel przyznał, że sytuacja energetyczna staje się coraz bardziej niestabilna. Media informują, że w Hawanie prąd jest dostępny tylko przez 12 godzin dziennie, zaś system energetyczny jest w stanie „skrajnej niestabilności”. Jednocześnie zacofana gospodarka kraju pozostaje silnie uzależniona od importu paliw.Kryzys energetyczny na KubieKomunistyczne władze Kuby ogłosiły we wtorek wieczorem, że przywrócono w całym kraju zasilanie, po tym, jak w poniedziałek doszło do awarii sieci elektroenergetycznej. Miała ona dotknąć około 10 mln osób w państwie liczącym około 11 mln mieszkańców. Jak podała AFP, po ponad dobie prąd powrócił do wielu dzielnic liczącej 1,7 mln mieszkańców stolicy kraju, Hawany.Jednocześnie administracja prezydenta Donalda Trumpa nasiliła presję na władze Kuby, wzywając je do przyspieszenia reform w kierunku gospodarki rynkowej. W piątek prezydent Diaz-Canel potwierdził, że Kuba rozpoczęła rozmowy z rządem USA.We wtorek amerykański sekretarz stanu Marco Rubio powiedział, że środki ogłoszone poprzedniego dnia przez Hawanę, które pozwalają kubańskiej diasporze na inwestowanie na wyspie i prowadzenie tam prywatnych przedsiębiorstw, są dalekie od „wystarczających”. – Kuba ma zrujnowaną gospodarkę, a system polityczny i rządowy nie jest w stanie jej naprawić. Muszą wprowadzić radykalne zmiany – mówił Rubio, który ma kubańskie pochodzenie.W poniedziałek prezydent Trump powiedział, że „wierzy”, iż „będzie miał zaszczyt zająć Kubę”, nie precyzując jednak, co dokładnie ma na myśli. Szybko zareagował na to prezydent Diaz-Canel, który napisał na platformie X, że „w obliczu najgorszego scenariusza Kuba jest pewna jednego: każdy zewnętrzny agresor napotka niezniszczalny opór”.Czytaj także: Kuba na skraju lotniczego paraliżu. Wyspa zostaje bez paliwa