Ceny gazu LNG poszybowały. Nocny atak Iranu na Ras Laffan, najważniejszą instalację gazu skroplonego (LNG) Kataru, spowodował straty produkcyjne na poziomie 17 proc. – stwierdził szef QatarEnergy w rozmowie z agencją Reutera. Powrót do normalnego stanu produkcji ma według szacunków potrwać aż pięć lat. Uderzenie na bliskowschodnią infrastrukturę gazową znacząco odbiło się cenach tego surowca w Europie. – Irańskie ataki unieruchomiły 17 proc. mocy eksportowych Kataru w zakresie skroplonego gazu ziemnego (LNG), powodując szacowane straty w wysokości 20 mld dolarów rocznie i zagrażając dostawom do Europy i Azji – poinformował Saad al-Kaabi dyrektor generalny QatarEnergy, w rozmowie z agencją Reutera.Obiekt, należący do QatarEnergy, dostarcza około jednej piątej globalnego zaopatrzenia w skroplony gaz ziemny (LNG).Płoną katarskie zakłady LNGWskutek irańskiego ataku w zakładach wybuchł pożar, a część z nich została doszczętnie zniszczona. Według informacji al-Kaabiego odbudowa pełnego potencjału infrastruktury potrwa około pięć lat. Uderzenie Teheranu na katarskie zakłady było odpowiedzią na izraelskie naloty, w których poważnie uszkodzono najważniejszą irańską infrastrukturę gazową – South Pars. Zobacz także: Sekretarz wojny wygraża Iranowi. „Największe uderzenie przed nami”Ceny w Europie rosnąIrański atak niemal natychmiast spowodował reakcję na europejskich rynkach. Benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) są na poziomie 71,47 euro za MWh, wyżej o 30,76 proc., po wzroście wcześniej o 35 proc. Sytuacja może się jeszcze pogorszyć po kolejnych irańskich uderzeniach na infrastrukturę energetyczną.– W zasadzie dostawy LNG z Kataru mogłyby być niedostępne przez miesiące, a w najgorszym wypadku nawet przez lata. Dla rynku gazu kryzys nie skończy się tylko dlatego, że skończy się wojna i Cieśnina Ormuz zostanie ponownie otwarta – powiedział Arne Lohmann Rasmussen, główny analityk AS Global Risk Management Ltd. Czytaj więcej: Od paliwa do... pistacji. Polacy już płacą za konflikt na Bliskim WschodzieGroźba z Białego DomuOstatnią wymianę ciosów, w której ucierpiały zakłady energetyczne skomentował Donald Trump. Prezydent USA odciął się od izraelskiego ataku na irańskie Sotuh Pars.„Stany Zjednoczone nie wiedziały nic o tym konkretnym ataku, a Katar nie był w żaden sposób, pod żadną postacią ani w żadnej formie w niego zaangażowany ani nie miał pojęcia, że do niego dojdzie” – napisał Trump w mediach społecznościowych.Izrael nieoficjalnie: Atak w koordynacji z AmerykanamiZagroził jednak, że jeśli dojdzie do kolejnych ataków na Katar, to USA „wysadzą w powietrze całość South Pars z taką siłą i mocą, jakich Iran nigdy wcześniej nie widział”Inaczej widzi to Izrael. Agencja Reutera rozmawiała z trzema urzędnikami izraelskimi, którzy przyznali, że atak był przeprowadzony w koordynacji z Amerykanami. Jak zaznaczyli informatorzy, strona izraelska nie była zaskoczona komentarzami z USA. Wpisywały się one w to, co Amerykanie mówili po izraelskim ataku na magazyny paliwa w Iranie kilka tygodni temu. Po tych atakach szef Pentagonu Pete Hegseth też mówił, że „w tym konkretnym przypadku to nie były nasze ataki”.Zobacz też: Trump grozi wysadzeniem największego złoża gazu na świecie. Ma warunek