Mocne wystąpienie w Pentagonie. Oni są z nami w stanie wojny od 47 lat, czy to uznajemy czy nie – powiedział Pete Hegseth, podkreślając, że Teheran od dekad stanowi zagrożenie „we wszystkich teatrach działań”. Sekretarz wojny zapowiedział też dalsze kroki amerykańskiej armii. Jeszcze w czwartek Stany Zjednoczone mają przeprowadzić „największy pakiet uderzeń” od początku operacji rozpoczętej 28 lutego wspólnie z Izraelem. Według Pentagonu dotychczas zaatakowano ponad 7 tys. celów związanych z irańską infrastrukturą wojskową. Amerykanie twierdzą, że zdolności Iranu do produkcji rakiet balistycznych spadły o około 90 proc., podobnie jak skuteczność ataków dronów.– Polujemy na nich metodycznie, bezwzględnie i z siłą, jakiej nie ma żadna inna armia na świecie – mówił Hegseth.Sekretarz obrony unikał jednak odpowiedzi na pytanie o zakończenie operacji. – Nie wyznaczamy konkretnej osi czasu, ale jesteśmy na planie – zaznaczył. Dodał, że decyzja o końcu działań wojskowych będzie należeć wyłącznie do prezydenta. – To on zdecyduje, kiedy ta wojna się zakończy. W ostrych słowach odniósł się również do europejskich sojuszników. Określił ich jako „niewdzięcznych”, sugerując, że powinni wspierać działania USA i „dziękować prezydentowi Trumpowi za odwagę powstrzymania państwa terrorystycznego”. Hegseth opisał Iran jako reżim oparty na „terroryzmie państwowym, milicjach proxy, rakietach i mesjanistycznej ideologii”, który stanowi jego zdaniem zagrożenie nie tylko dla regionu, ale i dla całego świata.Na zakończenie wystąpienia nawiązał do śmierci sześciu amerykańskich żołnierzy w katastrofie samolotu w Iraku. Relacjonował spotkanie z ich rodzinami w bazie Dover. „Powiedzieli nam: dokończcie to. Nie zatrzymujcie się” – mówił. „I właśnie to zrobimy. Dokończymy tę misję”.Czytaj też: Kulisy zbrojeń. „Polska przestaje być portfelem dla zachodnich koncernów”