Szuka doniesień o ekscesach w parku. Od początku marca w Tatrzańskim Parku Narodowym pracuje cyberstrażnik. Zamiast służby w terenie, pełni ją przed ekranem komputera.– Teraz jest moda na Instagram, Facebook. Bardzo dużo ludzi robi sobie zdjęcia przy wschodzie czy zachodzie słońca, a wiadomo, że by wejść (w Tatry) na wschód słońca, to trzeba iść w nocy – mówi Marta Muskat, taterniczka, instruktorka wspinaczki. Tymczasem nocne wędrówki są zabronione, podobnie jak wędrówki poza szlakiem, równie często dokumentowane w sieci.– To jest trochę tak, jakby ktoś przejechał na czerwonym świetle i zamieszczał z tego filmik w internecie – ocenia Grzegorz Bryniarski, leśniczy obwodu ochronnego Morskie Oko, TPN.Jest pierwszy sukcesIdentyfikacja osób publikujących takie zdjęcia jest czasochłonna. – Dlatego byliśmy zmuszeni zatrudnić nową osobę – tłumaczy Szymon Ziobrowski, dyrektor TPN.Nowy „szeryf”, który działa w strukturach straży parku i ściśle współpracuje z policją, szuka w mediach społecznościowych przypadków zakazanych zachowań. Ma na koncie pierwszy sukces – wykrył lot dronem na terenie TPN. Park złożył już zawiadomienie w tej sprawie.Czytaj także: Turyści zlekceważyli zagrożenie. Wielogodzinne akcje ratunkowe w TatrachZa jedno wykroczenie można dostać mandat w wysokości 500 zł. Kwota wzrasta, jeśli występków jest więcej. W niektórych przypadkach sprawa trafia do sądu i to on decyduje o wymiarze kary.