Nie spieszy się do domu. Zwykle pacjentom spieszy się, by wyjść ze szpitala i wrócić do domu. Ale nie pewnej kobiecie z amerykańskiego Tallahassee, która... od pięciu miesięcy okupuje jedną z sal. Lekarze zapewniają, że nie wymaga już opieki. W szpitalu próbowano działać polubownie, ale to się personelowi nie udało. Władze placówki zwróciły się więc do sądu o nakaz opuszczenia sali oraz możliwość zaangażowania biura szeryfa, jeśli pacjentka nadal będzie odmawiać.Według pozwu kobieta została przyjęta na leczenie, ale 6 października wydano decyzję o wypisie, uznając, że jej stan jest stabilny i nie wymaga dalszej hospitalizacji. Od tego czasu szpital wielokrotnie próbował skoordynować jej wyjście – kontaktował się z rodziną, oferował transport oraz pomoc w uzyskaniu dokumentów tożsamości.Placówka podkreśla, że zajmowanie łóżka przez pacjentkę ogranicza dostęp do opieki dla innych chorych. „Dalsze zajmowanie sali uniemożliwia wykorzystanie jej dla pacjentów wymagających ostrej opieki” – wskazano w pozwie.Szpital nie ujawnia szczegółów dotyczących leczenia ani kosztów pobytu. Kobieta reprezentuje się sama, nie ma wskazanego adwokata i nie odpowiada na próby kontaktu. Rozprawa w tej sprawie została zaplanowana na koniec miesiąca.Zgodnie z amerykańskim prawem, szpitale muszą przyjmować i stabilizować pacjentów w nagłych przypadkach, niezależnie od ich sytuacji finansowej. Po ustabilizowaniu stanu zdrowia pacjent może jednak zostać wypisany i kontynuować leczenie poza szpitalem. Ta Amerykanka najwyraźniej tego nie chce.Czytaj także: Kulisy zbrojeń. „Polska przestaje być portfelem dla zachodnich koncernów”