Vučić mówi o „złośliwej dezinformacji”. „Duchy wojny w Bośni” mogą dopaść prezydenta Serbii Aleksandra Aleksandara Vučicia – zauważają niemieckie media. Serbski polityk podczas wojny służył jako ochotnik w oddziale czetników. Miał eskortować „gości zagranicznych'”, którzy przyjeżdżali do Sarajewa, by zapolować na ludzi. Vučić stanowczo zaprzecza, a zarzuty nazywa „złośliwą dezinformacją” – informuje portal Deutsche Welle. Prokuratura w Mediolanie prowadzi śledztwo w związku z doniesieniami, że podczas wojny w Bośni i Hercegowinie, która trwała w latach 1992–1995, organizowano podróże do oblężonego Sarajewa. Ich uczestnicy mieli strzelać do cywilów. Sprawę ujawnił były funkcjonariusz bośniackiego wywiadu.Dla zabawy strzelali do ludziW „ludzkich safari” mieli uczestniczyć zamożni Europejczycy z Włoch, Francji czy Belgii. „Dzięki wielu różnym źródłom nie ma najmniejszych wątpliwości”, iż w Sarajewie snajperzy amatorzy dla zabawy strzelali do ludzi – ocenił w wywiadzie telewizyjnym emerytowany sędzia Guido Salvini, który wraz z włoskim autorem Ezio Gavazzenim doprowadził do wszczęcia śledztwa w tej sprawie.Zobacz też: „Turyści-snajperzy” w oblężonym Sarajewie. Była burmistrz złoży zeznaniaWedług Salviniego, z Włoch miało pochodzić co najmniej kilkudziesięciu sprawców, którzy przyjeżdżali w cztero- lub pięcioosobowych grupach.„Po weekendzie rodem z amerykańskiego horroru większość wracała w niedzielę z Bośni do swoich ról ‘dobrych ojców’. W codziennym życiu zajmowali wysokie stanowiska, a we Włoszech płacili gotówką z góry za ‘pakiet wakacyjny’ – dla nich to mordercze widowisko musiało wyglądać ‚jak gra wideo” – cytuje „Spiegel” włoskiego prawnika.Prezydent mierzy się z oskarżeniamiOpierając się na zawiadomieniu złożonym w prokuraturze w Mediolanie, chorwacki dziennikarz Domagoj Margetić twierdzi, że w sprawę zamieszany jest obecny prezydenta Serbii Aleksandr Vučić. Polityk w młodości służył jako ochotnik w oddziale czetników pod dowództwem Slavko Aleksicia na cmentarzu żydowskim w Sarajewie. Tam miał nawiązać kontakt z zagranicznymi „łowcami ludzi”.Vučić nazwał zarzuty „złośliwą dezinformacją”. Jednak, jak twierdzi „Spiegel”, Margetić pokazał dokumenty. Jest wśród nich rzekomy protokół z sierpnia 1992 roku, pierwszego lata wojny w Bośni, w którym dowódca czetników nakazuje wydanie ochotnikowi Vučiciowi półautomatycznego karabinu marki Zastava M59/66.„W kolejnych dokumentach z 1993 roku dowódca czetników zaznacza, że Vučić należy do ochotników uprawnionych do eskortowania gości zagranicznych'” oraz że przekazał 20 tys. marek niemieckich, które wcześniej ‘włoski gość’ o imieniu Roberto R. ‘przekazał’ na cmentarzu żydowskim w Sarajewie” – dodaje „Spiegel”.Strona serbska podaje w wątpliwość autentyczność tych dokumentów, prokuratura w Mediolanie będzie jednak badać sprawę.