„Wynik w stylu sowieckim”. Denis Sassou-Nguesso po raz kolejny w cuglach wygrał wybory prezydenckie w Republice Konga. Wstępne wyniki wskazały, że otrzymał 94,8 proc. głosów. Zwycięstwo przedłuży o kolejne pięć lat 42-letnie rządy satrapy. Wyniki wyborów ogłosił minister spraw wewnętrznych Raymond Zephyrin Mboulou. Na antenie telewizji ogólnokrajowej oświadczył, że Denis Sassou-Nguesso zapewnił sobie piątą kadencję, uzyskując 94,8 proc. głosów. Dodał, że nie potwierdziły się wcześniejsze doniesienia o niskiej frekwencji, ostatecznie do urn poszło 84,65 proc. uprawnionych.Niektórzy kontrkandydaci publicznie podważyli wyniki wyborów, podnosili między innymi kwestię braku przejrzystości. Destin Gavet zorganizował konferencję prasową, na której wyliczał nieprawidłowości, w tym odcięcie przez rząd internetu.Platforma społeczeństwa obywatelskiego CAPGED informowała o licznych nieprawidłowościach, do których dochodziło podczas niedzielnych wyborów. Oświadczyła, że wybory „nie były ani uczciwe, ani wolne, ani przejrzyste”. Jej rzecznik Bertrand Menier określił je mianem „wyborów Nintendo”. Podkreślił, że „wyniki nie odzwierciedlają rzeczywistości”.Cała władza w rękach prezydentaIvan Ngoy, dyrektor wykonawczy organizacji pozarządowej Global Participate, nazwał wybory „poważnym ciosem dla demokracji w Kongo”. Z kolei aktywista Etanislas Ngodi skomentował, że Sassou-Nguesso osiągnął „wynik w stylu sowieckim”, zwracając uwagę, że „kontroluje on instytucje, siły bezpieczeństwa i struktury administracyjne”.Urodzony w 1943 roku Denis Sassou-Nguesso początkowo działał w partyzanckie marksistowskiej, ale potem stopniowo przyjął prozachodnie stanowisko. Jako protegowany prezydenta Mariena Ngouabiego objął w 1975 roku funkcję ministra obrony i bezpieczeństwa. Cztery lata później po raz pierwszy został prezydentem, zastępując Joachima Yhombi-Opango, który podał się do dymisji wobec oskarżeń o korupcję i malwersacje polityczne.Starał się współpracować zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i Związkiem Sowieckim. Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku pod presją wprowadził pewną liberalizację życia politycznego. Pierwsze demokratyczne wybory w 1992 roku jego Kongijska Partia Pracy (PCT) przegrała. W ich konsekwencji Sassou-Nguesso uciekł w 1994 roku do Paryża.Wojna domowa i powrót Sassou-Nguesso do władzyWrócił w styczniu 1997 roku, wkrótce w kraju wybuchła wojna domowa. W wyniku zamachu stanu Sassou-Nguesso ponownie został prezydentem i władzy już nie oddał. Uchylił Konstytucję z 1992 roku i zastąpił ją „Aktem Zasadniczym”, który zagwarantował mu władzę absolutną. W 2015 roku odbyło się referendum konstytucyjne, które miało mu zagwarantować jeszcze większą swobodę. Projekt zmian poparło wówczas 94,32 proc. głosujących.Czytaj także: „Robocop” zapewnia sobie reelekcję. Burzliwa sytuacja za europejską miedząSassou-Nguesso stworzył klasyczną afrykańską dyktaturę, choć trzeba oddać, że reżim w Brazzaville szczególnie represyjny nie jest. Głównymi wskaźnikami są korupcja, rabunek dóbr, nepotyzm i niszczenie społeczeństwa obywatelskiego. Jak ujawniono podczas afery Pandora Papers, prezydent kontroluje między innymi kopalnie diamentów, należące do najcenniejszych aktywów w kraju.W lipcu 2007 roku brytyjska organizacja pozarządowa Global Witness opublikowała dokumenty, z których wynikało, że syn prezydenta Denis-Christel Sassou Nguesso miał wydać setki tysięcy dolarów ze sprzedaży ropy naftowej na luksusowe zakupy w Paryżu i Dubaju.Łukasz Zaranek, autor artykułu, od lat śledzi afrykańskie dyktatury. Jego zainteresowania to przede wszystkim geopolityka oraz konflikty międzynarodowe.