Najpewniej zawinił człowiek. „Ryby leżą na brzegach Renu: ranne, poćwiartowane, martwe. Wędkarze zgłaszali w ostatnich dniach niezliczone ilości martwych węgorzy. Przyczyną masakry jest prawdopodobnie działalność człowieka” – donosi dziennik „Bild”. Węgorz to ryba fascynująca naukowców i miłośników wędkarstwa ze względu na swój wyjątkowy tryb życia. Od lat gatunek ten należy do zagrożonych wyginięciem i podlega ochronie w ramach przepisów Unii Europejskiej oraz krajowych regulacji w wielu państwach Europy. Sprawę nagłośniło Stowarzyszenie Rybackie Nadrenii (RhFV), które od blisko tygodnia pracuje nad brzegami Renu w Nadrenii Północnej-Westfalii, zbierając martwe węgorze do późniejszej analizy.„To rozdziera nam serca”– To rozdziera nam serca. Od lat niestrudzenie pracujemy nad ochroną tego fascynującego gatunku ryb i wypuściliśmy niezliczone młode węgorze szkliste do wód Nadrenii Północnej-Westfalii. Tym bardziej druzgocący jest widok bezsensownego zabijania tych młodych osobników – dziennik „Bild” cytuje Fabiana Gräfego, dyrektora zarządzającego w RhFV.Zdjęcia z tej – nie ma w tym przesady – przyrodniczej masakry w Renie zasmucają, bo przedstawiają piękne i dorodne okazy nieżywych węgorzy.Urazy mechaniczneWedług stowarzyszenia, zwierzęta wykazują oznaki urazów mechanicznych – najprawdopodobniej w wyniku kontaktu z turbinami elektrowni wodnych. Niepokojące jest to, że wędkarze zgłosili już ponad 100 martwych ryb, znacznie więcej niż w poprzednich latach.– Niewykluczone, że obecne warunki w Renie sprawiły, że tym razem było widocznie więcej węgorzy, które w przeciwnym razie po prostu by odpłynęły. Nie można jednak wykluczyć usterki istniejącej w elektrowni – zastanawiał się Gräfe.Węgorze naturalnie rodzą się wyłącznie w Morzu Sargassowym, skąd migrują wraz z Prądem Zatokowym do wybrzeży Europy i wchodzą do rzek. Kiedy osiągną dojrzałość wracają na tarło do morza dzięki genetycznemu systemowi GPS. Potrafią w ten sposób migrować nawet przez 6 tys. kilometrów. Po odbyciu tarła jednak giną i cykl zaczyna się od nowa. Gatunek ten ze względu na swój sposób życia fascynuje naukowców, jak i wędkarzy.Ginie nawet 270 ton węgorzy rocznie„Coraz częściej jednak ich trasa jest blokowana przez elektrownie wodne, które nie mają skutecznych przepławek dla ryb. Szacuje się, że w rezultacie w niemieckich rzekach ginie rocznie około 270 ton węgorzy srebrzystych – około pół miliona osobników” – podaje „Bild”. Czytaj także: Koniec z eksportem węgorzy do Kaliningradu. „Całkowicie druzgocące”Stowarzyszenie Rybackie Nadrenii apeluje teraz do polityków o podjęcie działań mających na celu zapobieżenie całkowitemu wyginięciu węgorza. Stowarzyszenie poinformowało, że złożyło formalne zapytanie do ministra środowiska Olivera Krischera (Zieloni) w sprawie rozwiązania problemu.W 2010 r. Unia Europejska zakazała handlu węgorzem poza terytorium państw członkowskich.Narybek węgorza to towar przemytniczyWęgorz europejski jest chroniony na mocy Konwencji Waszyngtońskiej CITES, a jego migracja w górę rzek spadła o 95 proc. od lat 80. ubiegłego wieku. Przepławki dla ryb lub usuwanie barier, to jeden ze sposobów na ułatwienie węgorzowi szklistemu migracji rzecznej, a inny to odławianie i przenoszenie osobników w górę rzeki przez człowieka.Jak podawał rzeszowski oddział Izby Administracji Skarbowej rynkowa wartość węgorza szklistego (tak mówi się na narybek) może sięgać nawet 2,5 tys. euro za kilogram.„Wywóz jak i przywóz do UE węgorza europejskiego nie jest możliwy, ponieważ niewydawane są dokumenty CITES na ten cel z uwagi na tragiczną sytuację tego gatunku zagrożonego wyginięciem. Karą za naruszenie tych regulacji może być pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu, wysoka grzywna oraz przepadek okazów” – informuje rzeszowska KAS.