Narciarze jeździli poza trasą. Dramatyczny wypadek na lodowcu Presena na północy Włoch. Na wysokości około 2700 metrów n.p.m. zeszła potężna lawina, która porwała 20-letniego narciarza z Polski. Niestety, jego obrażenia okazały się śmiertelne. Polak z bratem jeździli na nartach poza wyznaczoną trasą. Bratu ofiary nic się nie stało. Do wypadku doszło na lodowcu, znajdującym się na granicy między prowincją Brescia w Lombardii a Trydentem – wyjaśnił dziennik „La Repubblica” na stronie internetowej.Polski narciarz został porwany i zasypany przez lawinę, kiedy zjeżdżał z bratem żlebem tuż obok trasy narciarskiej na wysokości około 2700 metrów nad poziomem morza.Alarm podnieśli około godz. 13 inni narciarze obecni w pobliżu i żołnierze z oddziału alpejskiego, pełniący służbę w rejonie stoku narciarskiego.Gdy na miejsce dotarło dwóch ratowników górskich, zastali brata ofiary, który próbował odkopać go spod śniegu.Ratownicy prowadzili reanimacjęNatychmiast powiadomiono centralę ratunkową, która wysłała helikopter z zespołem ratowniczym i psem lawinowym.Młody narciarz został wydobyty spod śniegu nieprzytomny, w stanie zatrzymania krążenia. Ratownicy rozpoczęli reanimację, a po dotarciu zespołu medycznego został przetransportowany śmigłowcem do szpitala Santa Chiara w Trydencie, gdzie trafił w stanie krytycznym. Zmarł wkrótce po przybyciu do szpitala.Czytaj także: Tragiczny bilans lawin w Tyrolu. Wśród ofiar żywiołu jest PolakNarciarze jeździli poza trasą– Obaj mieli standardowy sprzęt, ale znajdowali się poza trasą. Kiedy ratownicy dotarli na miejsce, brat ofiary zdołał już odnaleźć go i udrożnić drogi oddechowe, ale od razu było jasne, że stan chłopaka jest bardzo ciężki – wyjaśnił cytowany przez gazetę radny z pobliskiej gminy Ponte di Legno – Andrea Zampatti.Dodał, że „ratownicy ruszyli na pomoc natychmiast, bo żleb, w którym jechali narciarze, znajduje się bardzo blisko tras, zaś obsługa wyciągów widziała całe zdarzenie. Niestety nie dało się nic zrobić”.Zespół ratownictwa medycznego i technik śmigłowca ewakuowali teren lawiny, aby wykluczyć obecność innych osób. W całym regionie nadal obowiązuje wysoki poziom zagrożenia. Dochodzenie w sprawie wypadku prowadzą karabinierzy. Czytaj też: Tragedia w słowackich Tatrach. Dwaj Polacy zginęli pod lawiną