„Narwa pozostanie estońskim miastem”. Narwa jest i na zawsze pozostanie estońskim miastem; informacje o rzekomym ruchu separatystycznym „Narewskiej Republiki Ludowej” to „tani” sposób na prowokowanie społeczeństwa – oświadczył szef estońskiej dyplomacji Margus Tsahkna. Narwa, położona przy granicy z Rosją, jest najbardziej na wschód wysuniętym miastem Unii Europejskiej, a większość jej mieszkańców stanowią osoby rosyjskojęzyczne. Według szefa MSZ Estonii nawoływanie do powstania „Narewskiej Republiki Ludowej” to próba wywołania zamieszania i osłabienia spójności społecznej.Rosja próbuje wywołać chaos w Estonii„Takie taktyki Rosji już widzieliśmy” – napisał Tsahkna na platformie X. Minister opatrzył wpis zdjęciem twierdzy w Narwie, na murach której wywieszono flagi UE, Estonii i Ukrainy.Według służby kontrwywiadu Estonii separatystyczną aktywność w mediach społecznościowych, szczególnie na rosyjskojęzycznych kanałach, można uznać za „operację informacyjną”, która może mieć również konsekwencje karne – podał portal Delfi.„Scenariusz narwiański”Narwa, trzecie co do wielkości miasto Estonii, liczy nieco ponad 50 tys. mieszkańców, z czego niemal 90 proc. posługuje się językiem rosyjskim. Graniczny most nad rzeką Narwą łączy miasto z rosyjskim Iwangorodem.W analizach geopolitycznych Narwa często wskazywana jest jako jeden z potencjalnie najsłabszych punktów Zachodu w przypadku ewentualnej konfrontacji zbrojnej z Rosją. Tzw. „scenariusz narwiański” zakłada szybki atak militarny na miasto pod pretekstem ochrony ludności rosyjskojęzycznej. Następnie Moskwa, grożąc użyciem broni jądrowej, mogłaby dążyć do zablokowania reakcji NATO.Czytaj też: Alarm ekologiczny po rosyjskim ataku. Mołdawia walczy o wodę