Strategia odwetu zadziałała. Plan przygotowany przez zgładzonego przywódcę Iranu Alego Chameneia działa niemal jak dobrze naoliwiona maszyna. Do wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem włączyły się bojówki stacjonujące w państwach regionu, a chaos się pogłębia. To założenie było elementem irańskiej strategii odwetu na wypadek ataku na Teheran. Główną strategią Irańczyków na walkę z Amerykanami i Izraelczykami było podpalenie regionu i wywołanie chaosu dodatkowo podsyconego włączeniem się bojówek irańskich w innych krajach.Tak też się stało i jest to ważna różnica w stosunku do wojny 12-dniowej, jaką z Teheranem izraelska armia toczyła w czerwcu 2025 r. Wówczas popierający Iran watażkowie z regionu nie mieszali się bowiem w konflikt.Czytaj także: Irańczycy między młotem a kowadłem. „Zawsze część będzie niezadowolona”Nowa układanka personalna w regionieJednak w atakach sprzed roku Ali Chamenei nie zginął, więc personalny układ sił wyglądał inaczej. Zgładzenie przywódcy w najnowszej wojnie doprowadziło do tego, że bojówki odpaliły się, chcąc potwierdzić swoją lojalność względem reżimu i to, że się liczą w nowej układance.Zemstę Chameneia zza grobu dokładnie opisał „Financial Times”, powołując się na dobrze poinformowane irańskie źródło.Tym razem wspierające Iran bojówki nie stoją więc z boku. Tym sposobem wyłoniły się nowe i niemniej istotny fronty tej wojny jak Liban oraz Irak.Od momentu rozpoczęcia bombardowań w Iranie w ubiegłą sobotę, bojówki z Iraku przeprowadzają ataki na amerykańskie bazy w Jordanii i w samym irackim terytorium jak placówkę w Irbilu.Czytaj także: Francja wesprze libańskie wojsko. „Wzywam Izrael i Iran”Jeszcze przed pojawieniem się spekulacji, że Amerykanie porozumieli się z irańskimi Kurdami – ich bazy w północnym Iraku zostały ostrzelane. Armie Izraela i USA musiały w związku z tym poszerzyć zakres operacyjny i atakują także irackie cele, wykorzystując również przy tym siły specjalne na lądzie.Takie informacje przedstawił dziennik „The Guardian” powołując się na świetnie zorientowanych byłych wywiadowców z Bliskiego Wschodu.„Od czasu inwazji USA w 2003 roku Irak stał się polem bitwy zastępczej między USA, ich sojusznikami a Iranem, ale obecni przywódcy kraju starają się uniknąć wciągnięcia w ten nowy konflikt. Bojówki rekrutują się spośród szyickiej społeczności Iraku, stanowiącej większość w tym kraju, i wykonują rozkazy wysokich rangą oficerów irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC)” – czytamy.Siły amerykańsko-izraelskie skutecznie zaatakowały w ostatnich dniach oddziały Batalionów Partii Boga (Kataib Hezbollah). Bojówka ta jest największą organizacją w Iraku sprzymierzoną z Iranem. Rzecznik prasowy irackiej armii potwierdził, że z terytorium kraju wystrzelono drony na Izrael, jednak „w nieznacznej liczbie”.„Iran od dziesięcioleci inwestuje w koalicję grup bojowników rozciągających się od Oceanu Indyjskiego po Morze Śródziemne, których celem jest zarówno odstraszanie od ataków na sam Iran, jak i zwiększanie wpływów w regionie” – zauważył „Guardian”.Czytaj także: Żądza odwetu w Iranie. Ajatollah wezwał do „przelania krwi Trumpa”Bojówkarze wydali tymczasem w czwartek wspólne oświadczenie, wzywając europejskie kraje do trzymania się z daleka, grożąc przy tym atakami na ich „bazy w Iraku i regionie”.Potencjalnie irański reżim może ewentualnie liczyć na dodatkowe zamieszanie, jakie mogliby wprowadzić Huti z Jemenu, którzy jednak na razie się tylko przyglądają.