Dostawy bez zakłóceń. Wpis opublikowany przez oficjalny profil Prawa i Sprawiedliwości na platformie X wywołał falę komentarzy o rzekomej panice paliwowej. Jednakże oficjalne komunikaty wskazują, że pomimo rosnących cen dostawy odbywają się bez zakłóceń, a infrastruktura działa normalnie. W ostatnich dniach na portalach społecznościowych pojawiły się manipulujące wpisy sugerujące, że w Polsce wybuchła panika paliwowa. „Polacy ruszyli na stacje obawiając się rosnących cen paliwa. A rząd? Śpi!” – czytamy na przykład na profilu Prawo i Sprawiedliwość na platformie X. Publikacja szybko zyskała popularność i została podana dalej przez liczne konta, budując narrację o rzekomych kolejkach na stacjach paliw i bezradności władz. W rzeczywistości nie ma danych ani doniesień z różnych regionów kraju, które wskazywałyby na masowe kolejki czy braki surowca. – Nie ma żadnego problemu, jeśli chodzi o zapasy paliwa w Polsce, sytuacja jest stabilna – zapewnił premier Donald Tusk. Przyznał, że nie można zagwarantować nienaruszalności cen paliw, ale Orlen użyje narzędzi, aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach nie odbiły się na cenach paliwa w Polsce.Orlen nie widzi zagrożeń dla ciągłości dostaw Do sprawy odniosło się również biuro prasowe Orlenu, publikując stanowczy komunikat: „Stop Fake News! Apelujemy o elementarną odpowiedzialność za państwo i powstrzymanie się od populizmu i dezinformacji”. W komunikacie podkreślono, że dostawy paliw odbywają się bez zakłóceń, a infrastruktura logistyczna funkcjonuje normalnie. Ponadto Orlen przekazał, że na obecnym etapie spółka nie widzi żadnych zagrożeń dla ciągłości dostaw paliw na polski rynek ani dla pracy swoich rafinerii. Koncern podkreślił, że nie sprowadzał i nie sprowadza ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz, dlatego ewentualne napięcia w tym rejonie nie mają bezpośredniego wpływu na jego łańcuch dostaw. Bezpieczeństwo energetyczne nie jest zagrożoneZ kolei Ministerstwo Energii informuje, że mimo napięć na Bliskim Wschodzie bezpieczeństwo energetyczne Polski pozostaje niezagrożone, a dostawy ropy i gazu odbywają się bez zakłóceń. Terminal Naftoport w Gdańsku funkcjonuje normalnie, ropa trafia do kraju m.in. z Arabii Saudyjskiej, Norwegii, USA i Nigerii. Stabilnie działa także infrastruktura gazowa, w tym terminal LNG w Świnoujściu oraz gazociąg Baltic Pipe, natomiast magazyny są wypełnione w około 50 proc. Ekonomiści są zgodni Eksperci również tonują nastroje. Ekonomiści zwracają uwagę, że choć ceny paliwa faktycznie rosną – głównie w reakcji na napięcia geopolityczne i wzrost notowań ropy na światowych rynkach – nie ma żadnych przesłanek wskazujących na długie kolejki oraz ryzyko niedoborów. W odpowiedzi dla portalu TVP.Info ekonomista oraz prezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski zaznaczył: „W sytuacjach kryzysowych ceny rosną nie dlatego, że fizycznie brakuje surowca, ale z powodu niepewności co przewidywalności zaplanowanych dostaw oraz obaw przed przyszłymi zakłóceniami ze względu na nieprzewidywalność eskalacji konfliktów. Mimo że fizyczne dostawy z Zatoki Perskiej po ostatnich atakach na Iran nie zostały jeszcze przerwane, to i tak w ciągu jednego dnia ceny ropy Brent skoczyły o kilkanaście procent. W cenie jednej baryłki ropy rośnie premia za ryzyko, która coraz bardziej waży na obecnej jej spekulacyjnej wycenie”. CZYTAJ TAKŻE: Cele USA i Izraela w wojnie z Iranem są „zbieżne, ale nie identyczne”„Spekulację na rynku ropy naftowej wzmacnia dominacja instrumentów finansowych. Rynek w dużej mierze jest >papierowy<. Nie od dziś wartość kontraktów terminowych i opcji wielokrotnie przewyższa wartość faktycznie dostarczanych baryłek. W sytuacji, gdzie współczesny handel opiera się na powszechnie stosowanych algorytmach, które reagują na słowa – klucze 'ataki', 'Iran', 'cieśnina', sprzyja gwałtowności skoków cenowych, zanim inwestorzy zdążą rzetelnie przeanalizować sytuację” – dodał Sadowski. Z kolei ekonomista i analityk rynków finansowych Piotr Kuczyński w odpowiedzi dla portalu odniósł się do sytuacji w Polsce. W przesłanej wypowiedzi stwierdził, iż nie ma powodów do obaw, w związku z pojawiającymi się głosami dotyczącymi drożyzny i kolejek na stacjach benzynowych. Jak podkreślił rząd zapowiada środki ograniczające wpływ wzrostu ceny tych surowców. Co więcej, Stany Zjednoczone w najbliższym czasie postarają się środkami militarnymi odblokować Cieśninę Ormuz, co natychmiast obniży cenę ropy. Manipulująca narracjaPomimo że ceny paliw rosną, nie ma obecnie kolejek na stacjach ani sygnałów o brakach paliwa. Narracja o „szturmie na stacje” nie znajduje potwierdzenia w faktach.Z kolei na sytuację cenową wpływa m.in. niestabilność na Bliskim Wschodzie. Region ten pozostaje kluczowy dla światowej podaży ropy naftowej, a każde napięcie militarne bądź polityczne przekłada się na wahania cen surowca. CZYTAJ TEŻ: Świat słono zapłaci za wojnę. Dla jednego kraju to wybawienieW sobotę 28 lutego Izrael rozpoczął atak prewencyjny przeciwko Iranowi, uzasadniając go koniecznością powstrzymania zagrożeń związanych z irańskim programem nuklearnym i rozwojem rakiet balistycznych.Uderzenia objęły m.in. cele wojskowe w Teheranie, a operacja miała charakter skoordynowanych nalotów lotniczych i ataków rakietowych. Wydarzenia te doprowadziły do gwałtownej eskalacji napięć w regionie.