Kto może przemówić w PE? W kuluarach Parlamentu Europejskiego powstaje lista ośmiu irańskich opozycjonistów, którzy mogą wkrótce zabrać głos przed europosłami. To nie tylko gest symboliczny. W unijnej polityce zaproszenie do wystąpienia bywa politycznym sygnałem – wskazaniem, których kandydatów politycy w całej UE uważają za wiarygodnych do objęcia władzy w Teheranie i kogo uznaje się za partnera do rozmów w przyszłości. Zaproszenie do przemówienia w Parlamencie Europejskim nie oznacza automatycznie przejęcia władzy w Teheranie. Ale pokazuje jedno: Europa już teraz zastanawia się, kto mógłby odegrać kluczową rolę, gdyby w Iranie doszło do przełomu.Wybór ośmiu osób przez Komisję Spraw Zagranicznych – wymagający jeszcze wewnętrznej zgody – zostanie formalnie omówiony i potencjalnie zatwierdzony przez grupy polityczne w środę.Reza Pahlawi na „jedynce” listyNa czele listy znajduje się Reza Pahlavi, przebywający na wygnaniu syn ostatniego szacha Iranu. To nazwisko znane na świecie, m.in. dzięki kontaktom z administracją USA. W czasie protestów w Iranie jego imię było skandowane przez demonstrantów, a podczas manifestacji diaspory w Europie – od Brukseli po Monachium – stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy opozycji. Pahlavi przedstawia się jako świecka, demokratyczna alternatywa dla rządów duchownych.Wokół Pahlawiego także nie brakuje kontrowersji. Rudy Giuliani, dawniej kojarzony z jego środowiskiem, publicznie go krytykował, nazywając „niebezpiecznym”. Z kolei fiński eurodeputowany Sebastian Tynkkynen otwarcie wspiera jego zaproszenie, przekonując, że Irańczycy powinni sami zdecydować, jaki kształt przyjmie nowe państwo.Czytaj także: Ośrodek jądrowy w Iranie jednak uszkodzony. Potwierdziły to zdjęciaKto jeszcze?Na liście znaleźli się także inni rozpoznawalni działacze: laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Shirin Ebadi, kurdyjscy liderzy Mustafa Hijri i Abdullah Mohtadi, Saeed Bashirtash z Frontu Abana czy Navid Shomali z Partii Tudeh. Jedno miejsce pozostawiono symbolicznie wolne – ma reprezentować prześladowanych w Iranie.Lista została skonsultowana z gabinetem przewodniczącej Parlamentu Europejskiego Roberty Metsoli oraz z Europejską Służbą Działań Zewnętrznych. Oficjalnego komentarza jednak nie ma.Kto został pominięty – i dlaczego?Równie wymowne, jak nazwiska obecne na liście są te, których zabrakło. Nie zostaną zaproszeni przedstawiciele Narodowej Rady Oporu Iranu (NCRI) – organizacji o islamsko-marksistowskich korzeniach. Mimo intensywnego lobbingu części europosłów grupa nie znalazła się w zestawieniu.To o tyle zaskakujące, że NCRI potrafi przyciągać wpływowe postaci. W przeszłości na jej wydarzeniach pojawiał się m.in. były premier Belgii Guy Verhofstadt. W USA poparcia udzielali jej dawni współpracownicy Donalda Trumpa – Mike Pompeo i Mike Pence.Czytaj także: Kolejny cud nad rzeką Hudson. Piloci wypłynęli z rozbitego samolotu