Wyższa inflacja czy chwilowe problemy? Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wywołała gwałtowne reakcje na rynkach surowców, podnosząc ceny ropy i gazu oraz zwiększając niepewność w globalnej gospodarce. Dla Polski oznacza to ryzyko wyższej inflacji, a także większych kosztów dla firm i trudniejszych decyzji dla Rady Polityki Pieniężnej. Rynki finansowe na całym świecie reagują na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Na polską gospodarkę wydarzenia te oddziałują przede wszystkim poprzez wzrost cen ropy i gazu oraz ryzyko zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw. Zamknięcie cieśniny Ormuz przez siły irańskie wywołało gwałtowną reakcję rynków surowcowych. Ceny kontraktów na gaz na giełdzie w Amsterdamie wzrosły 2 marca o około 20 proc., a notowania ropy Brent zbliżyły się do poziomu 80 dolarów za baryłkę – najwyższego od stycznia ubiegłego roku. Przez cieśninę Ormuz przepływa od jednej piątej do nawet jednej trzeciej globalnego transportu ropy naftowej oraz znacząca część dostaw gazu. To jedyna morska trasa eksportowa dla surowców z takich krajów jak Arabia Saudyjska, Irak, Iran, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Według informacji Agencji Reutera w Zatoce Perskiej utknęło co najmniej 150 tankowców przewożących ropę i skroplony gaz. Jak konflikt uderza w polską gospodarkę? Jak wskazują analitycy mBanku, bezpośrednie przełożenie konfliktu na polską gospodarkę jest ograniczone, ale odbywa się głównie przez ceny surowców energetycznych oraz ewentualne zaburzenia w handlu międzynarodowym.Droższa ropa oznacza wyższe koszty paliw, transportu i produkcji, co z czasem może podbijać inflację. Wzrost cen gazu zwiększa z kolei koszty energii dla przemysłu, szczególnie w sektorach energochłonnych, takich jak chemia czy produkcja nawozów.Jednocześnie reakcja rynków finansowych w Polsce pozostaje na razie umiarkowana. Notowania złotego są stabilne, a warszawska giełda rozpoczęła sesję niewielkimi spadkami. Wyższa inflacja, wolniejszy wzrostSymulacje analityków mBanku, oparte na modelu Oxford Economics, pokazują skalę potencjalnych skutków trwałego wzrostu cen ropy. W scenariuszu podwyżki o 30-50 dolarów za baryłkę dynamika polskiego PKB w 2026 r. mogłaby być niższa o około 0,4-0,6 pkt proc. rok do roku. Najsilniejsze spowolnienie widoczne byłoby pod koniec 2026 r. oraz na początku 2027 r. Jednocześnie wyraźnie wzrosłaby inflacja. W najbardziej pesymistycznym wariancie (+50 USD) wskaźnik CPI, czyli główna miara wzrostu cen dla konsumentów, mógłby być wyższy nawet o ponad 3 pkt proc. w drugiej połowie 2026 r. Efekt ten stopniowo wygasałby w 2027 r., jednak początkowo oznaczałby silną presję kosztową w całej gospodarce. Analitycy zaznaczają jednak, że skala wpływu na inflację w tym modelu może być zawyżona w porównaniu z innymi prognozami, w tym modelami Narodowego Banku Polskiego. Kierunek zmian pozostaje jednak jednoznaczny – droższa energia oznacza wyższe ceny i słabsze tempo wzrostu.Kluczowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej Przed weekendem, czyli jeszcze przed eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie, rynek oczekiwał obniżki stóp procentowych o 0,25 pkt proc. na posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej zaplanowanym na 3-4 marca, z decyzją ogłaszaną w środę. Argumentem był spadek inflacji do 2,2 proc. rok do roku w styczniu oraz wyraźne wyhamowanie dynamiki płac w sektorze przedsiębiorstw.Eskalacja napięć na Bliskim Wschodzie i wzrost cen ropy to jednak nowy czynnik ryzyka. Wyższe koszty energii mogą spowolnić dalszy spadek inflacji, co – zdaniem analityków – może skłonić RPP do większej ostrożności w kolejnych miesiącach.Nie musi to jednak oznaczać rezygnacji z marcowej obniżki. Decyzja, oparta przede wszystkim na krajowych danych o dezinflacji, wciąż pozostaje możliwa, choć komunikat banku centralnego może być bardziej zachowawczy. Jednocześnie nie można wykluczyć scenariusza wstrzymania decyzji, jeśli RPP uzna, że sytuacja geopolityczna zwiększa niepewność. Wsparciem dla takiego podejścia jest pogląd części członków Rady, że obecny etap polityki pieniężnej to raczej „dostrajanie”, a nie pilna potrzeba szybkich zmian.Kluczowy czynnik: czas i skala konfliktu Eksperci podkreślają, że wpływ konfliktu na polską gospodarkę zależy przede wszystkim od jego skali i czasu trwania. Krótkotrwałe napięcia mogą mieć ograniczone znaczenie. Długotrwałe utrzymanie wysokich cen ropy i gazu oznaczałoby jednak wolniejsze tempo spadku inflacji, wyższe koszty dla firm i większą niepewność dla inwestorów. Choć Polska nie jest bezpośrednio zaangażowana w wydarzenia na Bliskim Wschodzie, globalny charakter rynku energii sprawia, że skutki konfliktu będą szybko odczuwalne także nad Wisłą. W najbliższych tygodniach kluczowe dla gospodarki pozostanie jedno pytanie: czy wzrost cen ropy okaże się chwilowym szokiem, czy początkiem dłuższego okresu drogiej energii.Czytaj też: Odroczenie KSeF do 2027 r.? PiS chce ulgi dla mikroprzedsiębiorców