Bezwarunkowa miłość i bolesne pożegnanie. Dla wielu osób pies czy kot to nie tylko towarzysz codzienności, ale pełnoprawny członek rodziny. Gdy odchodzi, zostawia po sobie pustkę, z którą trudno sobie poradzić. W rozmowie z portalem TVP.Info psycholożka i traumatolożka Emiko Okamoto-Łęcka wyjaśnia, że żałoba po zwierzęciu jest realnym i głębokim doświadczeniem – choć wciąż bywa niedoceniana przez otoczenie. Żal po śmierci psa, kota czy innego domowego zwierzęcia jest prawdziwy, zwykle głęboki i – niestety – często niedoceniany przez społeczeństwo. Badania pokazują, że uczucia, które towarzyszą nam po śmierci naszego pupila, mogą przypominać żałobę po utracie bliskiego człowieka. Relacja człowieka i zwierzęcia Z punktu widzenia psychologii relacja między człowiekiem a zwierzęciem domowym jest przywiązaniem emocjonalnym. Psycholożka zaznacza, że „więź ze zwierzęciem uruchamia w nas te same systemy przywiązania, które działają w relacjach z ludźmi”. – To emocjonalna relacja oparta na przywiązaniu, bezpieczeństwie i wsparciu. Zwierzęta często reagują na naszą obecność i nastroje, a my traktujemy je jak pełnoprawnych członków rodzin, co przekłada się na poczucie bliskości. To relacja dająca poczucie bycia kochanym bez warunków, co w psychologii określa się jako forma bezpiecznego przywiązania – wyjaśnia w rozmowie z portalem TVP.Info psycholożka i traumatolożka Emiko Okamoto-Łęcka. Czytaj również: Pod owczarkiem załamał się lód. Na ratunek ruszył inny piesKiedy zaczyna się żałoba? Przeżywanie żałoby często nie zaczyna się dopiero po śmierci zwierzęcia. Jeśli mamy pod opieką starszego czworonoga, jesteśmy świadkami procesu jego starzenia. Najpierw zauważamy pierwsze siwe włosy na pysku psa. Z czasem pupil potrzebuje więcej snu, spokojniejszych spacerów i częstszych wizyt u weterynarza. Najtrudniejsze w tym procesie bywa pogarszające się zdrowie zwierzęcia. Mamy świadomość, że jest to naturalny i nieunikniony etap życia, a mimo to współcierpimy z naszym czworonogiem.– Żałoba jest reakcją na utratę więzi, a nie na „kategorię” istoty, którą tracimy. Dla wielu osób zwierzę jest „kimś”, a nie „czymś” - jest członkiem rodziny, częścią jej systemu – wyjaśnia ekspertka. – Mimo że społecznie żałoba po odejściu domowego zwierzęcia budzi kontrowersję, to pod kątem emocjonalnym jest to bardzo podobne doświadczenie jak w sytuacji utraty bliskiej osoby. Zarówno strata ważnej dla nas osoby, jak i zwierzęcia to koniec ważnej relacji, która była częścią codziennego życia. W obu stratach mogą pojawiać się silny smutek, tęsknota, poczucie pustki czy dezorientacja jako typowe reakcje dla żałoby – wyjaśnia traumatolożka. – Różnica często polega na tym, jak jest to odbierane przez otoczenie. Strata człowieka jest społecznie uznana, a strata zwierzęcia bywa umniejszana, co może sprawiać, że osoba w żałobie czuje się osamotniona i niezrozumiana – dodaje.Czytaj także: Dwieście psów w niezarejestrowanej placówce. Jest zgłoszenie do prokuraturyBadanie dotyczące żałoby po śmierci czworonoga Żałoba po odejściu człowieka bywa stawiana wyżej, a znaczenie tej przeżywanej po śmierci zwierzęcia często jest umniejszane. Tymczasem z badania przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii i opublikowanego w czasopiśmie PLOS One wynika, że utrata domowego pupila może być dla wielu osób równie bolesna, jak śmierć bliskiego człowieka, a niekiedy nawet dotkliwsza. Ponad jedna piąta ankietowanych, którzy doświadczyli zarówno straty zwierzęcia, jak i osoby bliskiej, uznała śmierć pupila za bardziej bolesną. Badanie przeprowadzono w marcu 2024 roku wśród 975 dorosłych mieszkańców Wielkiej Brytanii, reprezentatywnych dla populacji. Około 33 proc. respondentów straciło w swoim życiu ukochane zwierzę, niemal wszyscy – także kogoś z kręgu rodziny lub przyjaciół. Wśród osób dotkniętych obiema stratami 21 proc. wskazało na silniejszy ból po śmierci zwierzęcia, mimo że chodziło również o rodziców, rodzeństwo czy bliskich przyjaciół. Autor badania, psycholog Philip Hyland z Maynooth University, podkreśla, że kluczowa jest siła więzi emocjonalnej. Dla wielu właścicieli zwierzęta są pełnoprawnymi członkami rodziny, obecnymi w codziennym życiu i pozbawionymi relacji konfliktowych. U 7,5 proc. badanych żałoba po stracie była tak głęboka, że spełniała kryteria długotrwałego zaburzenia żałoby – diagnozy formalnie przypisywanej obecnie jedynie po śmierci ludzi. Zdaniem autorów wyniki wskazują na potrzebę większego społecznego uznania i wsparcia dla osób przeżywających stratę zwierząt domowych.Czytaj także: „Zawsze wracał”. Dlaczego nie powinniśmy wypuszczać kotów na zewnątrz?Zwierzęta nie zdychają Obserwatorium Językowe zaznacza, że niektórzy ludzie – zwłaszcza ci, którzy kochają zwierzęta domowe – mówią, że pies, kot czy inne zwierzę „odszedł” lub „poszedł” na tęczowy most.To zapożyczenie z angielskiego frazeologizmu „the rainbow bridge”, oznaczającego tęczowy most łączący świat istot żywych z idyllicznym miejscem, w którym zwierzęta żyją po śmierci.Idea tęczowego mostu pomaga pogodzić się z odejściem zwierzęcia i daje nadzieję, że ukochany pupil jest teraz szczęśliwy i czuwa nad nami. Psycholożka wyjaśnia, że język, który szanuje relację, pozwala także opiekunowi poczuć, że jego uczucia są ważne, a jego ból jest traktowany poważnie. – Mówiąc „zwierzę zdechło” stygmatyzujemy i dystansujemy się od emocji, które towarzyszą stracie. Z kolei określenia takie jak „zwierzę umarło”, „odeszło” czy „zasnęło” (w kontekście uśpienia) nadają doświadczeniu więcej godności i empatii – tłumaczy. – Uznanie i szacunek dla przeżywanych emocji to jeden z kluczowych czynników zdrowego przechodzenia przez stratę – podkreśla. Czytaj również: Przed eutanazją poprosił o tort. „Tam nie było rozpaczy”Po co nam cmentarze dla zwierząt?Nie tylko język jest ważnym aspektem w procesie godzenia się ze śmiercią czworonoga. Cmentarze dla zwierząt odgrywają ważną rolę w procesie żałoby, ponieważ dają przestrzeń do symbolicznego pożegnania i uznania, że ta strata naprawdę ma znaczenie. – Rytuał, niezależnie od tego, czy jest to ceremonia pochówku, zapalenie znicza czy pozostawienie ulubionej zabawki, pomaga uporządkować emocje i domknąć pewien etap relacji – wyjaśnia traumatolożka Emiko Okamoto-Łęcka. Ekspertka wyjaśnia, że w psychologii podkreśla się, że takie symboliczne działania wspierają proces przechodzenia przez stratę, ponieważ nadają jej formę i strukturę. – Jest to szczególnie istotne w przypadku żałoby po zwierzęciu, która bywa społecznie umniejszana lub bagatelizowana. Oficjalne miejsce pamięci pomaga „osadzić” stratę w konkretnym miejscu i czasie, a tym samym w rzeczywistości. Ułatwia to uznanie, że relacja była ważna, a ból uzasadniony – zaznaczyła ekspertka. Czytaj także: Unijne przepisy mają zwiększyć dobrostan psów i kotówWyjątkowa więź i bezwarunkowa miłośćDecyzja o posiadaniu zwierzęcia wiąże się nie tylko z nieskończoną miłością i radością, ale także z trudem oraz akceptacją faktu, że zwierzę, które dołącza do naszej codzienności, nie będzie z nami przez całe życie.Teoretycznie moglibyśmy uniknąć cierpienia związanego z jego śmiercią. Mimo to ludzie nie rezygnują z posiadania psa czy kota i często nie wyobrażają sobie życia bez zwierzęcia.Więź, wspomnienia i pozytywne emocje pozostają z nami. Wiele osób nie żałuje, że zdecydowało się zaprosić czworonoga do swojego życia. W przeżywaniu żałoby po zwierzęciu nie ma „właściwego” scenariusza ani określonego czasu trwania. Każdy przechodzi ten proces inaczej – jedni potrzebują rozmowy, inni chwili samotności, jeszcze inni symbolicznego pożegnania. Ważne jest, by nie umniejszać własnych emocji i nie porównywać ich z doświadczeniami innych.Czytaj także: Zwierzę to nie rzecz! Rozmowa z posłanką Katarzyną Piekarską