„To wyraz buntu i przerażenia”. Grupa U2 wydała minialbum poświęcony wydarzeniom w Ukrainie, Iranie, Palestynie i USA. „Władza ludu jest silniejsza od ludzi u władzy” – śpiewa Bono. „Żyjemy w mrocznych czasach” – zauważa Bruce Springsteen. Przeciwko sytuacji na świecie, a szczególnie polityce Donalda Trumpa, protestują także Bad Bunny i Philip Glass. – To wyraz buntu, przerażenia i lamentu – tłumaczył Bono, wokalista U2, mówiąc o minialbumie „Days of Ash”, który ukazał się 18 lutego i zawiera pięć nowych utworów. To pierwsze premierowe piosenki zespołu od 2017 r. „Choć na naszych małych ekranach codziennie widzimy znormalizowane okropieństwa, nie ma nic normalnego w tych oszałamiających czasach. Musimy się im przeciwstawić, zanim odzyskamy wiarę w przyszłość” – napisał artysta.W czwartą rocznicę rosyjskiej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę opublikowano 4,5-minutowy film dokumentalny w reżyserii Ilii Michajlusa, towarzyszący utworowi „Yours Eternally” z najnowszego wydawnictwa U2. Materiał został nakręcony w grudniu 2025 r., gdy reżyser i ekipa przebywali u boku 2. Korpusu Gwardii Narodowej Ukrainy „Chartija”. Pokazuje codzienność Aliny i jej towarzyszy broni walczących na froncie w obwodzie charkowskim. Film jest częścią pełnometrażowego dokumentu, którego premiera planowana jest na koniec 2026 r.Bohaterami nowych utworów U2 są m.in. Sarina Esmailzadeh – irańska nastolatka pobita na śmierć przez policję („Song of the Future”), ukraiński żołnierz piszący list z frontu („Yours Eternally”) oraz palestyński nauczyciel Awdah Hathaleen, zabity przez izraelskiego osadnika („One Life at a Time”). Z kolei „American Obituary”, poświęcone Renee Good – mieszkance Minneapolis zastrzelonej przez agenta imigracyjnego – jest pieśnią gniewu i smutku. – Nie tylko z powodu śmierci Renee, ale także śmierci tej Ameryki, która przeprowadziłaby rzetelne dochodzenie w sprawie jej zabójstwa – powiedział Bono. Wypowiedź przytacza „Propaganda”, oficjalny fanzin U2.„Żyjemy w mrocznych czasach”Do wydarzeń w USA odniósł się również Bruce Springsteen. Jego utwór „Streets of Minneapolis” nawiązuje tytułem do nagrodzonego Oscarem „Streets of Philadelphia”. – Napisałem tę piosenkę w odpowiedzi na państwową przemoc, która dotknęła Minneapolis. Dedykuję ją mieszkańcom miasta, naszym imigranckim sąsiadom oraz pamięci Alexa Prettiego (to kolejny Amerykanin zastrzelony w styczniu przez funkcjonariuszy ICE – red.) i Renee Good – wyjaśnił muzyk.Na słowa artysty zareagował Biały Dom, zarzucając mu rozpowszechnianie „niedokładnych informacji”. Springsteen od dekad krytycznie odnosi się do polityków – w latach 80. nie zgodził się na wykorzystanie utworu „Born in the U.S.A.” w kampanii Ronalda Reagana. Informując o dodatkowych koncertach w ramach obecnej trasy, napisał: „Żyjemy w mrocznych czasach, ale nie lękajcie się – nadciąga kawaleria!”.Spór administracji Donalda Trumpa ze środowiskiem artystycznym narasta od lat. Twórcy wielokrotnie protestowali przeciwko wykorzystywaniu ich muzyki podczas wydarzeń politycznych bez zgody. Oficjalne sprzeciwy lub kroki prawne podejmowali wcześniej m.in. Neil Young, Elton John, Celine Dion oraz spadkobiercy Toma Petty’ego i Isaaca Hayesa.Niedawno reżyser Paul Thomas Anderson i kompozytor Jonny Greenwood zwrócili się do twórców filmu „Melania” o pierwszej damie Stanów Zjednoczonych z prośbą o usunięcie z tej produkcji muzyki pochodzącej z ich filmu „Nić widmo”. Twórcy podkreślają, że wytwórnia udostępniła muzykę bez wcześniejszej konsultacji z autorem.Protest artystówNapięcia wzrosły także po zmianach w John F. Kennedy Center for the Performing Arts. Prezydent objął kontrolę nad instytucją, mianował się jej prezesem, dodał swoje nazwisko do nazwy i odwołał dotychczasowy zarząd. W proteście z udziału w wydarzeniach organizowanych przez Centrum wycofali się m.in. Bela Fleck, The Martha Graham Dance Company, Sonia De Los Santos, The Cookers, duet Magpie oraz portorykańska grupa Balún.Najgłośniejszym echem odbiła się jednak decyzja Philipa Glassa. Kompozytor wycofał światową premierę swojej XV Symfonii („Symfonii Lincolna”), planowaną właśnie w Trump Kennedy Center. – Symfonia jest portretem Abrahama Lincolna, a wartości reprezentowane dziś przez Kennedy Center stoją w sprzeczności z przesłaniem mojego dzieła. Pod obecnym kierownictwem nie widzę możliwości realizacji tej premiery – argumentował.„Nie jesteśmy dzikusami”O Trumpie było głośno także przy okazji Super Bowl – finału ligi futbolu amerykańskiego. Podczas występu Bad Bunny’ego komentatorzy wielokrotnie odnosili się do kontekstu politycznego. Pochodzący z Portoryko artysta już wcześniej krytykował działania władz USA. Odbierając nagrodę Grammy 1 lutego, mówił: – Nie jesteśmy dzikusami, zwierzętami ani kosmitami. Jesteśmy ludźmi i jesteśmy Amerykanami. Jedyne, co jest silniejsze od nienawiści, to miłość.To przesłanie pojawiło się również na telebimie podczas finału Super Bowl. W ostatniej części występu muzyk wymienił nazwy krajów tworzących Amerykę Północną i Południową i pokazał piłkę z hasłem: „Razem jesteśmy Ameryką”.Republikański kongresmen z Florydy Randy Fine ocenił występ jako „odrażający” i stwierdził, że nie powinien być pokazywany w telewizji. Federalna Komisja Łączności nie dopatrzyła się jednak nieobyczajnych treści, wskazując, że z części utworów usunięto najbardziej kontrowersyjne fragmenty.Sam Donald Trump nie pojawił się na stadionie, ale skomentował wydarzenie w serwisie Truth Social, nazywając show Bad Bunny’ego „obrazą dla wielkości Ameryki”. W efekcie 15-minutowy występ stał się kolejnym elementem kulturowego sporu w USA.„Nikt nie jest nielegalny”Podczas gali Grammy głos zabrała także Billie Eilish, podkreślając, że „nikt nie jest nielegalny na tej skradzionej ziemi” i apelując o protesty przeciwko działaniom służb imigracyjnych ICE.Temat ten podejmują również inni artyści. W ostatnich miesiącach utwory krytyczne wobec polityki migracyjnej wykonywali m.in. Dave Matthews Band, Dropkick Murphys oraz Zach Bryan. Gitarzysta Tom Morello zorganizował w Minneapolis koncert solidarności „Defend Minnesota”, podczas którego – wspólnie z Bruce’em Springsteenem – wykonał m.in. „The Ghost of Tom Joad” oraz finałowe „Power to the People” Johna Lennona.Czytaj też: Wspólniczka Epsteina żyje na wolności? Miliony internautów dały się oszukać