Krzysztof Bondaryk przed komisją śledczą. – Szukanie w przeszłości pod pozorem kontroli teraźniejszości jest kwintesencją systemu Pegasus – ocenił były szef ABW z lat 2008–2013 Krzysztof Bondaryk podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą badającą legalność, prawidłowość i celowość czynności operacyjno-rozpoznawczych prowadzonych z wykorzystaniem tego oprogramowania. W czwartek Krzysztof Bondaryk występował w charakterze świadka przed komisją, która analizuje działania służb specjalnych i policji w latach 2015–2023.Bondaryk od listopada 2007 r. pełnił obowiązki szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, formalnie szefem ABW został w styczniu 2008 r. Był nim do 15 stycznia 2013 r., kiedy w związku z planowaną reformą Agencji podał się do dymisji. Później - jeszcze przed 2015 r. - był doradcą ówczesnego szefa MON ds. bezpieczeństwa cybernetycznego i pełnomocnikiem ministra do tworzenia Narodowego Centrum Kryptologii. Za obecnej koalicji rządzącej Bondaryk został pełnomocnikiem szefa MSWiA ds. bezpiecznej łączności państwowej.Zaufanie sądów do służbJak wskazał były szef ABW, wieloletnia praktyka stosowania kontroli operacyjnej – przez około 25 lat – wykształciła w sądach określony poziom zaufania do służb oraz prokuratury. Wnioski o kontrolę operacyjną, składane w trybie przedprocesowym, były rozpatrywane w oparciu o dotychczasowe zasady, analogiczne do przepisów Kodeksu postępowania karnego.Zdaniem Bondaryka z czasem w sądach powinien jednak pojawić się niepokój, ponieważ materiały przekazywane przez prokuraturę zaczęły wykraczać poza zakres czasowy udzielonej zgody. W przypadku Pegasusa – jak podkreślił – „nie ma kontroli od daty do daty”. Według niego sądy albo tego nie dostrzegały, albo bagatelizowały problem.Zmiana przepisów w 2016 roku jako „klucz do sprawy”Podczas posiedzenia komisji Bondaryk przywołał zapisy ustawy o CBA dotyczące niejawnej kontroli operacyjnej. Ustawa przewiduje m.in. możliwość uzyskiwania i utrwalania treści rozmów prowadzonych przy użyciu środków technicznych, rejestrowania obrazu i dźwięku z pomieszczeń oraz przechwytywania korespondencji.Zwrócił jednak uwagę na przepis dodany w 2016 roku, który rozszerzył zakres kontroli operacyjnej o „uzyskiwanie i utrwalanie danych zawartych w informatycznych nośnikach danych, telekomunikacyjnych urządzeniach końcowych oraz systemach informatycznych i teleinformatycznych”. Jak podkreślił, to właśnie ten zapis jest – jego zdaniem – kluczowy dla zrozumienia mechanizmu działania Pegasusa.Czytaj także: Afera Funduszu Sprawiedliwości. Minister Żurek nie odpuszcza„Niejawne przeszukanie” zamiast klasycznego podsłuchuBondaryk zaznaczył, że przez lata kontrola operacyjna – potocznie nazywana podsłuchem – była stosowana od określonego momentu w czasie, zwykle na trzy miesiące z możliwością przedłużenia. Po nowelizacji przepisów możliwe stało się jednak pozyskiwanie danych z przeszłości, co – jak ocenił – w praktyce oznaczało niejawne przeszukanie nośnika danych.Dla sądów mogło to wyglądać jak kontynuacja dotychczasowej praktyki, jednak – w opinii świadka – była to zupełnie inna metoda pracy operacyjnej. „Szukanie w przeszłości pod pozorem kontroli teraźniejszości jest kwintesencją Pegasusa” – podkreślił. Dodał, że przepis ten nadal obowiązuje i nie widać inicjatywy zmierzającej do jego zmiany.Zakup Pegasusa i kontrola ABWKomisja śledcza bada działania podejmowane z użyciem Pegasusa od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. Ma również ustalić, kto odpowiadał za zakup systemu i podobnych narzędzi dla polskich służb.Z dotychczasowych ustaleń, w tym informacji przekazanych przez Najwyższą Izbę Kontroli, wynika, że Pegasus został zakupiony jesienią 2017 r. dla CBA. Większość środków – 25 mln zł – pochodziła z Funduszu Sprawiedliwości.W maju ubiegłego roku ABW przekazała Prokuraturze Krajowej wyniki kontroli przeprowadzonej w CBA. Z ustaleń wynikało m.in., że system Pegasus powinien posiadać akredytację bezpieczeństwa teleinformatycznego, której jednak nigdy nie uzyskał.Czytaj także: W biały dzień, tuż przy domach. Wataha wilków budzi grozę na PodkarpaciuWnioski komisji do prokuraturyW trakcie dotychczasowych prac przesłuchano kilkudziesięciu świadków, a do prokuratury trafiły zawiadomienia dotyczące m.in. b. wiceszefa MS Michała Wosia, b. szefa MS, b. prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, b. dyrektora Departamentu Spraw Rodzinnych i Nieletnich w MS Mikołaja Pawlaka oraz b. szefa CBA Ernesta Bejdy.Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa w styczniu br. zapowiedziała złożenie w prokuraturze dwóch kolejnych zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa. Dotyczą one byłych szefów służb specjalnych – Macieja Materki, byłego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, oraz Piotra Pogonowskiego, byłego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.Czytaj także: Marszałek Sejmu nie zrezygnuje. „Możecie na mnie plu攌ledztwa prokuratury i wcześniejsze zarzutySprawą Pegasusa zajmuje się m.in. Zespół Śledczy nr 3 Prokuratury Krajowej. Postępowanie dotyczy legalności i zasadności działań operacyjnych prowadzonych z użyciem tego systemu.W październiku ubiegłego roku prokuratura skierowała akt oskarżenia wobec byłego wiceministra sprawiedliwości Michała Wosia, zarzucając mu nieuprawnione przekazanie 25 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości na zakup Pegasusa dla CBA. Z kolei kontrola ABW wykazała, że system nigdy nie uzyskał wymaganej akredytacji bezpieczeństwa.W grudniu Prokuratura Krajowa poinformowała, że były szef CBA Ernest B. usłyszał zarzut niedopełnienia obowiązków w związku z dopuszczeniem i używaniem systemu inwigilacji Pegasus.Czytaj także: Wiceszef MSZ krytycznie o prezydencie. „Radziłbym, aby do tego dorósł”