Marcin Bosacki w „Gościu poranka”. – Czasem Amerykanom można spokojnie, ale wyraźnie powiedzieć „nie”. Radziłbym, aby pan prezydent również do tego dorósł – powiedział w „Gościu poranka” na antenie TVP Info wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki. W środę odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwołane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Spotkanie z udziałem premiera, ministrów i liderów ugrupowań sejmowych dotyczyło programu SAFE, inicjatywy Rady Pokoju oraz kwestii poświadczeń bezpieczeństwa marszałka Sejmu.Mariusz Piekarski, prowadzący program „Gość poranka”, zapytał wiceministra spraw zagranicznych Marcina Bosackiego, czy zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego było potrzebne.– Nie. Jeśli pan prezydent chciał realnie i merytorycznie rozmawiać o tych dwóch poważnych sprawach, czyli o ewentualnym udziale Polski w Radzie Pokoju oraz o programie SAFE, to powinien zrobić to poza kamerami, a nie urządzać propagandowy cyrk – powiedział Bosacki.„Propagandowe show”– Pan prezydent zrobił z tego propagandowe show, zwłaszcza w sprawie programu SAFE, moim zdaniem zupełnie niepotrzebne. Program SAFE jest najlepszą z dostępnych opcji dla polskiej obronności oraz dla polskiego przemysłu zbrojeniowego. Dzięki tanim środkom europejskim nie tylko zwiększamy bezpieczeństwo, ale też rozwijamy krajowy sektor obronny. Dlaczego pan prezydent w ogóle robi z tego problem? Powstaje pytanie, czy największa partia opozycyjna i otoczenie prezydenta nie stają się lobbystami przemysłu amerykańskiego. Bo to jest jedyny ich argument – że w programie nie ma Amerykanów. A nie ma ich dlatego, że ostatecznie płaci za to europejski podatnik – dodał.„To nie jest grono dla Polski”Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego ministrowie z Kancelarii Prezydenta poinformowali, że rząd nie przedstawił stanowiska w sprawie ewentualnego przystąpienia Polski do Rady Pokoju.– Stanowisko w tej sprawie jest. Zostanie ono przekazane na piśmie w najbliższym czasie, jeśli tego oczekuje pan prezydent, ale kilka godzin przed Radą Bezpieczeństwa Narodowego przedstawił je już premier Donald Tusk. Na obecnych, bardzo niejasnych i budzących poważne wątpliwości zasadach Polska do Rady Pokoju nie przystąpi. Jeśli jednak warunki zostaną doprecyzowane i zmienione, sytuacja może się zmienić. Na przykład istnieje absurdalny zapis, że aby zachować prawo głosu, trzeba po pewnym czasie wpłacić miliard dolarów. Równie kontrowersyjny jest zapis, że dożywotnim szefem Rady Pokoju ma być Donald Trump. Z państw europejskich przystąpiły dotąd Węgry, silnie powiązane z Rosją, a także Kosowo i Monako. To nie jest grono dla Polski – powiedział Bosacki.Prezydent Karol Nawrocki sugerował, że nieobecność Polski w Radzie Pokoju może zostać odebrana przez Donalda Trumpa jako afront.„Radziłbym, aby prezydent do tego dorósł”– Przy tym stole nie ma żadnego poważnego sojusznika Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza z Europy. Prawo i Sprawiedliwość ma problem z powiedzeniem Amerykanom „nie”, a to nie jest dobre. Polska jest poważnym i szanowanym państwem. Zapewniam pana prezydenta i jego otoczenie, że Amerykanie cenią partnerów, którzy w sprawach spornych potrafią spokojnie, ale jasno powiedzieć „nie”. Podobnie jest z udziałem firm amerykańskich w programie SAFE. To program wzmacniający polski i europejski przemysł obronny, zgodnie z tym, co sami Amerykanie często podkreślają – że państwa europejskie powinny odbudowywać własne zdolności obronne – zaznaczył.– Czasem Amerykanom można spokojnie, ale wyraźnie powiedzieć „nie”. Radziłbym, aby pan prezydent również do tego dorósł. Prosiłbym też, aby prezydenccy ministrowie w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi stosowali zasadę, o której mówi sam prezydent: „po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy”. Na razie tego nie robią – dodał Bosacki.Czytaj też: Polska wobec Rady Pokoju i SAFE. Tusk wyjaśnia stanowisko rządu