Plany zamachu na polskie władze

– Celem zamachu miał być Sejm podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów; podejrzany uważał, że najlepszym momentem będzie rozpatrywanie projektu budżetu – poinformowała krakowska prokuratura apelacyjna. Do zatrzymania podejrzanego w sprawie planowanego zamachu terrorystycznego na konstytucyjne organy RP doszło 9 listopada.

Na wspólnej konferencji prasowej prokuratury i ABW poinformowano, że śledztwo w sprawie wszczęto 5 listopada, w całej Polsce przeszukano kilkadziesiąt miejsc.

Pracownik naukowy

Podejrzany mężczyzna jest pracownikiem naukowym krakowskiego Uniwersytetu Rolniczego, w ramach pracy naukowej prowadził badania z zakresu materiałów wybuchowych - poinformowała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jak podano, poza głównym podejrzanym zatrzymano jeszcze dwie inne osoby - jedna z nich przebywa na wolności, a druga pozostaje w areszcie.

- Mężczyzna ten, w wieku około 45 lat, w ramach pracy naukowej prowadził badania z zakresu materiałów wybuchowych i miał bezpośredni dostęp do laboratorium - mówił płk Jan Bilkiewicz z departamentu postępowań karnych ABW. Zatrzymany mężczyzna nie miał pozwolenia na broń.

- Celem ataku miał być budynek Sejmu, ale założenie ataku było takie, że miało do niego dojść w czasie posiedzenia Sejmu, w trakcie którego będą obecni w budynku Sejmu prezydent, premier, członkowie Rady Ministrów i posłowie - powiedział prokurator Mariusz Krasoń z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. - Podejrzany w swojej argumentacji wskazywał, że najlepszym momentem byłoby posiedzenie, na którym byłby rozpoznawany projekt budżetu - dodał.

„Stwierdził, że działał niejako siłą sugestii innych osób”

Krasoń wyjaśnił też, że podejrzany przyznał się do prowadzenia szkoleń dla osób, które zwerbował, oraz przeprowadzenia próbnych detonacji - celem miało być przeprowadzenie zamachu. - Natomiast stwierdził, że jego motywacja i jakby przystąpienie do tych działań nie wynikało bezpośrednio z jego woli, tylko działał niejako siłą sugestii innych osób - powiedział prokurator. - Mamy wskazanie na tę jedną osobę, którą on wymienia jako tę, która go miała inspirować- dodał.

Jak poinformował Krasoń, w szkoleniach, w których brał udział podejrzany, uczestniczyły jeszcze cztery inne osoby. Prokurator nie odpowiedział na pytanie dziennikarzy, czy te osoby zostały zatrzymane.

Podejrzany gromadził też materiały i urządzenia służące do prowadzenia detonacji, gromadził literaturę fachową, a także - co podkreślił prokurator - przeprowadził próbne detonacje.

Krasoń poinformował też, że podczas przeszukania, prócz materiałów wybuchowych i zapalników, zabezpieczono kilkanaście sztuk nielegalnej broni palnej i ponad 1100 sztuk amunicji różnego kalibru. Znaleziono także elementy specjalistycznego ubioru - kamizelki kuloodporne z wkładami ceramicznymi, hełmy kewlarowe i snajperskie stroje maskujące. Zabezpieczono też spreparowane polskie i zagraniczne tablice rejestracyjne, instrukcje saperskie i minerskie oraz publikacje na temat pirotechniki.

W planach było zdetonowanie 4 ton ładunku

Podczas konferencji prasowej prokuratury i ABW zaprezentowano filmy z próbnych detonacji materiałów wybuchowych wykonanych przez podejrzanego. - Na filmie widzimy wybuch 250 kg ładunku, natomiast w planach podejrzanego było zdetonowanie czterech ton takiego ładunku - poinformowali prokuratorzy obecni na konferencji i dodali, że zagrożenie „było faktyczne”.

PAP

Częściowo przyznał się do winy

Jak mówił Krasoń, 7 listopada, jeszcze przed zatrzymaniem podejrzanego, prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów. – Sprowadza się ono do tego, że podejrzany czynił przygotowania do usunięcia przemocą konstytucyjnych organów Rzeczpospolitej Polskiej – prezydenta RP, Rady Ministrów – i czynił przygotowania do podjęcia działalności zmierzającej bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu oraz sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu, zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Zdarzenie to miało przybrać postać eksplozji materiałów wybuchowych – powiedział Krasoń.

Jak powiedział Krasoń, zatrzymany mężczyzna podejrzany o planowanie zamachów początkowo nie przyznawał się do winy i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień; zmienił swoje stanowisko w trakcie posiedzenia przed sądem, częściowo przyznając się do zarzucanych czynów.

Jakimi motywami się kierował?

Podejrzany o przygotowywanie zamachu kierował się motywami o charakterze nacjonalistycznym, ksenofobicznym i antysemickim, osoby sprawujące władzę określał jako „obce”.

Mówiąc wprost uważał, że aktualna sytuacja społeczna i gospodarcza w naszym kraju zmierza w złą stronę z uwagi na fakt, że w zasadzie wszystkie stanowiska rządowe, władcze i władzę sprawują osoby, które on określał mianem „obce”. Nie są to w jego opinii prawdziwi Polacy – mówił prokurator Mariusz Krasoń.

Jak dodał, podejrzany nie należy do żadnego ugrupowania ani partii politycznej, nie jest związany z żadną organizacją polityczną. Śledczy dotychczas nie ustalili, by miał powiązania z zagranicznymi organizacjami terrorystycznymi. – Jeżeli chodzi o jego argumentację, to twierdzi, że kierował się względami narodowościowymi, nacjonalistycznymi, ksenofobicznymi i antysemickimi.

Krasoń dodał, ze prokuratura 10 listopada skierowała wniosek do sądu o areszt tymczasowy dla podejrzanego, sąd ten wniosek uwzględnił 11 listopada i zastosował trzymiesięczny areszt. Dodał, że jako przesłankę dla zastosowania tego rodzaju środka sąd wskazał na obawę matactwa oraz groźbę popełnienia przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu i mieniu wielkich rozmiarów.

źródło:

Zobacz więcej