Kilkanaście metrów od Rosjan. Historia Władysława, żołnierza Sił Zbrojnych Ukrainy, to gotowy scenariusz na film wojenny. Przez 275 dni przebywał na linii frontu. Na swojej pozycji w Wołczańsku odparł wiele ataków Rosjan, zestrzeliwując między innymi drony szturmowe. W końcu jego rany były tak poważne, że konieczna była ewakuacja. I to tylko specjalnym dronem naziemnym, bo wróg był zbyt blisko. O udanej operacji ewakuacji z linii frontu Władysława z 57. Samodzielnej Zmotoryzowanej Brygady Piechoty im. Kostii Gordienko poinformowały służby prasowe brygady. Bohaterski żołnierz spędził na swojej pozycji 275 dni. Znajdowała się on w zaciekle atakowanym przez rosyjskich żołdaków Wołczańsku w obwodzie charkowskim. Dosłownie kilkanaście metrów od najeźdźców. Władysław odparł kilka szturmów. Udało mu się też zestrzelić ze swojego karabinu szturmowego kilka dronów szturmowych, którymi Rosjanie próbowali go wykurzyć z pozycji. W końcu jednak najeźdźcom udało się poważnie zranić żołnierza. Miał złamaną nogę i wiele odłamków w ciele, po detonacji dronów. Nie mógł sam pójść po pomoc. Do tego ewakuacja przy pomocy transportera opancerzonego czy innego pojazdu była niemożliwa, ze względu na bliskość wroga i zagrożenie dronami. Czytaj także: Rosjanie poderżnęli mu gardło. Przeżył i pięć dni czołgał się do swoichTylko dron mógł tam dotrzeć Zapadła decyzja o wysłaniu po Władysława specjalnego drona naziemnego do transportu rannych. Tego typu jednostki są wykorzystywane w rejonach, w których nie sposób jest bezpiecznie dotrzeć do potrzebujących pomocy. A i tak żołnierza uratowano za czwartą próbą. „Ostatnia akcja trwała dwa dni. Czekaliśmy na opady śniegu, aby bezpiecznie przetransportować rannego do punktu ewakuacyjnego. (…) Po drodze NRK (naziemny robotyczny kompleks, tak nazywany jest dron transportowy – przyp. red.) natknął się na grupę najeźdźców. Zostali zniszczeni przez drony naszych sojuszników, po czym mogliśmy kontynuować misję” – relacjonowała ukraińska brygada. Władysław, pomimo odniesionych obrażeń, zdołał samodzielnie wspiąć się na robota. Dotarł nim do tak zwanego puntu stabilizacyjnego, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy. Następnie trafił do szpitala, w którym przechodzi leczenie Czytaj także: Ukraińcy wierzą, że Rosja na wiosnę zmięknie. Mają plan