Sztucer był zabezpieczony do sprawy. W jednym z pomieszczeń służbowych Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie doszło do wystrzału broni. Okazało się, że był to ten sam sztucer, z którego w niedzielę w gminie Pasym postrzelono dwuletnią dziewczynkę. Żaden z policjantów nie ucierpiał. Sprawę bada prokuratura w Olsztynie. Jak przyznała policja w Szczytnie, do incydentu doszło w poniedziałek 26 stycznia, około godziny 7:00.– Potwierdzamy, że takie zdarzenie miało miejsce. W jednym z pomieszczeń służbowych Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie doszło do wystrzału z zabezpieczonej do sprawy broni – powiedziała portalowi TVP.Info rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Szczytnie st. sierż. Agata Stefaniak.– Wszelkie okoliczności tego zdarzenia są ustalane przez Prokuraturę Okręgową w Olsztynie – dodała policjantka. Broń zabezpieczona w sprawie postrzelenia dwulatki wystrzeliła na komendzie policjiW niedzielę policja poinformowała, że w jednym z mieszkań w gminie Pasym doszło prawdopodobnie do niekontrolowanego wystrzału z broni myśliwskiej, która należała do 51-latka. W wyniku tego zdarzenia dziewczynka w wieku około dwóch lat, wnuczka mężczyzny, została zraniona w stopę. Prokuratura w Szczytnie wszczęła śledztwo ws. nieumyślnego narażenia na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu postrzelonej dwulatki. Według wstępnych ustaleń, dziadek dziecka zostawił w korytarzu naładowany sztucer, który przewrócił się, oddając strzał.Dziecko przeszło operację stopy. Konieczne może być wieloetapowe leczenieNa razie postępowanie dotyczące postrzelenia dwulatki toczy się w sprawie, nie zostało wydane żadne postanowienie o przedstawieniu zarzutów. Śledczy czekają m.in. na opinie biegłych medycyny sądowej oraz biegłych z zakresu badań broni i amunicji, którzy ocenią, czy sztucer był sprawny technicznie.Prokuratura podawała, że 51-latek miał odpowiednie zezwolenia na broń, a w chwili zdarzenia zarówno on, jak i inni domownicy byli trzeźwi.Dziewczynka trafiła na oddział chirurgii wojewódzkiego szpitala dziecięcego w Olsztynie, gdzie jeszcze w niedzielę przeszła trwającą półtorej godziny operację rekonstrukcji uszkodzonych tkanek stopy. Z wypowiedzi przedstawicieli szpitala wynikało, że życiu dziecka nie zagraża niebezpieczeństwo. Wskazywali oni, że w przypadku ran postrzałowych może być konieczne wieloetapowe leczenie.Czytaj też: Dziecko postrzelone z broni myśliwskiej. Prokuratura i PZŁ reagują