Polska domagała się anulowania kar. Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) potwierdził, że Komisja Europejska miała prawo potrącić Polsce 68,5 mln euro z unijnych funduszy w związku z niewstrzymaniem wydobycia w kopalni Turów. Odrzucił on odwołanie naszego kraju dotyczące decyzji Sądu Unii Europejskiej z maja 2024 roku. Sąd uznał wtedy, że kary były nałożone zgodnie z prawem. Polska domagała się ich anulowania z mocą wsteczną po zawarciu porozumienia z Czechami, które wycofały skargę.Polska argumentowała, że skoro była ugoda z Czechami, sprawa zniknęła z rejestru Trybunału, to kary nie powinno być i Komisja Europejska powinna była zwrócić pieniądze. Trybunał Sprawiedliwości uznał jednak, że ugoda nie zniosła ze skutkiem wstecznym zasądzonej kary. Czyli to, co nabiło się na liczniku kar do momentu wycofania skargi przez Czechy, Polska powinna była zapłacić. A że sama nie płaciła, to Komisja potrąciła jej należną sumę z unijnych funduszy.Unijny Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu uznał, że kara dla Polski była słusznaKara, zwana środkiem tymczasowym, miała zapewnić przestrzeganie przez Polskę decyzji dotyczących zaprzestania wydobycia i – jak podkreśla Trybunał – przestrzegania prawa Unii. „Wbrew twierdzeniom Polski, kara ma charakter prewencyjny, a nie represyjny” – napisano w uzasadnieniu orzeczenia.Sprawie smaczku dodaje fakt, że Trybunał odrzucając odwołanie Polski, postąpił wbrew opinii rzeczniczki generalnej z lipca ubiegłego roku. Uznała ona, że ugoda Polski z Czechami sprawiła, iż kary straciły ważność z mocą wsteczną, że Komisja niesłusznie potrąciła Polsce pieniądze i że powinna oddać pieniądze. Sędziowie Trybunału w większości podzielają opinie swoich rzeczników generalnych wydające orzeczenia. Sprawa Turowa potwierdza, że nie zawsze.Czytaj też: TSUE zareagował na działania TK. Prof. Safjan: To moment historyczny