Projekt ustawy skierowany do komisji. Kluby koalicji rządzącej opowiedziały się w środę w Sejmie za projektem tzw. ustawy praworządnościowej dotyczącej statusu sędziów. Klub PiS oraz koło Wolni Republikanie złożyły wnioski o odrzucenie projektu już w pierwszym czytaniu. Krytycznie o proponowanych rozwiązaniach wypowiedziała się także Konfederacja. Projekt ma uporządkować status sędziów powołanych przez Krajową Radę Sądownictwa (KRS) po zmianach w przepisach z grudnia 2017 roku.Żurek: chaos w sądach to spuścizna rządów PiSMinister sprawiedliwości Waldemar Żurek, prezentując założenia projektu w Sejmie, obarczył rządy PiS odpowiedzialnością za chaos w wymiarze sprawiedliwości. Jak wskazał, konsekwencją zmian było masowe podważanie wyroków wydanych przez sędziów powołanych w wadliwej procedurze oraz kwestionowanie niezależności polskich sądów przez międzynarodowe trybunały.Zdaniem szefa MS nowe przepisy mają zagwarantować obywatelom prawo do rozpatrzenia sprawy przez niezależny, bezstronny i prawidłowo powołany sąd, a także zapewnić stabilność orzeczeń. Żurek wyraził nadzieję, że prezydent Karol Nawrocki poprze projekt, co pozwoli wspólnie naprawić sytuację w sądownictwie.KRS ostro: „dzieło szaleństwa” i groźba paraliżuProjekt zdecydowanie skrytykowała szefowa Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka. Określiła go jako „dzieło szaleństwa”, podkreślając, że jej zdaniem jest niekonstytucyjny, wewnętrznie sprzeczny i nielogiczny.Według Pawełczyk-Woickiej nowe regulacje mogą doprowadzić do wznowienia setek tysięcy postępowań, co w praktyce oznaczałoby pozbawienie obywateli prawa do sądu. Jej zdaniem rzeczywistym celem projektu jest polityczna zemsta.Czytaj także: Napad rabunkowy z maczetą w Warszawie. Jednym ze sprawców 14-latekOstra riposta ministra: „występuje pani we własnej sprawie”W odpowiedzi Waldemar Żurek stwierdził, że szefowa KRS – jako tzw. neosędzia – występuje we własnej sprawie. Jak dodał, sędziowie, którzy zdecydowali się na udział w konkursach przed KRS w obecnym kształcie, musieli liczyć się z koniecznością ich powtórzenia.Koalicja: „konieczny zabieg sanitarny”Przedstawiciele klubów koalicji rządzącej zapowiedzieli poparcie projektu. Poseł KO Patryk Jaskulski przekonywał, że ustawa przywraca konstytucyjną rolę Krajowej Rady Sądownictwa. — To nie jest akt polityczny, to akt konstytucyjnej naprawy — podkreślił.Paweł Śliz (Polska 2050) przyznał, że projekt nie jest idealny, ale konieczny. — To sprzątanie po bałaganie, który zafundowano Polsce od 2017 roku — ocenił. Michał Pyrzyk (PSL-TD) wskazał na potrzebę stabilizacji prawa i odbudowy zaufania obywateli do sądów, a Katarzyna Ueberhan (Lewica) uznała projekt za odpowiedź na wieloletni kryzys ustrojowy.PiS i Konfederacja: „gwałt na sprawiedliwości”PiS złożył wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Były wiceszef MS Marcin Warchoł nazwał propozycję „gwałtem na sprawiedliwości” i „karykaturą praworządności”, twierdząc, że sędziowie powołani po 2018 roku są traktowani gorzej niż sędziowie z czasów hitlerowskich i komunistycznych.Podobny wniosek złożył Jarosław Sachajko (Wolni Republikanie). Ryszard Wilk (Konfederacja) ostrzegał z kolei przed ryzykiem paraliżu sądów i wątpił, czy ustawa zakończy spór, czy raczej go pogłębi. Przeciw projektowi wystąpili również przedstawiciele kół Razem i Konfederacja Korony Polskiej.Czytaj także: Przeszukania w biurze Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów. Weszła policjaSpór o konkursy i ważność wyrokówPodczas debaty opozycja kwestionowała sens powtarzania konkursów sędziowskich przy jednoczesnym utrzymaniu w mocy wyroków wydanych przez tzw. neosędziów.Żurek odpowiedział, przywołując przykład reformy z czasów ministra Jarosława Gowina, gdy wadliwie powołani sędziowie musieli przejść ponowną procedurę, ale ich wcześniejsze orzeczenia zachowały ważność dla dobra obywateli i pewności prawa. Jak zauważył, był to stan wyższej konieczności spowodowany niecelowym działaniem, który „został naprawiany przez uchwały Sądu Najwyższego, które są także w Polsce obowiązującym prawem”.Na zarzut łamania prerogatywy prezydenta do powoływania sędziów i zarzut „usuwania konstytucyjnie powołanych sędziów” Żurek odpowiedział, że nikt nie kwestionuje kompetencji głowy państwa. Jak podkreślił, Konstytucja RP mówi o nominacji prezydenta na wniosek legalnego organu, a wnioskujący „neoKRS nie był legalnym organem”, co oznacza, że „nie było wniosku”.Czytaj także: Spółki Skarbu Państwa pod lupą. Minister zażądał dokumentówCo przewiduje ustawaProjekt zakłada m.in.:· pozbawienie mocy prawnej uchwał KRS podjętych po 2018 roku dotyczących nominacji sędziowskich (z wyjątkiem tzw. początkujących sędziów),· powrót sędziów wcześniej orzekających na inne stanowiska lub ich delegowanie do czasu nowych konkursów,· możliwość powrotu do poprzedniego zawodu (np. prokuratora, adwokata) dla osób, które przed nominacją nie były sędziami, albo objąć stanowisko referendarza sądowego,· utrzymanie w mocy dotychczasowych wyroków, z ograniczoną możliwością ich podważenia.Nowy wybór KRS: mniej polityki, więcej sędziówUstawa wprowadza także zmianę w sposobie wyboru członków KRS. Piętnastu sędziów miałoby być wybieranych przez wszystkich sędziów w bezpośrednich i tajnych wyborach organizowanych przez Państwową Komisję Wyborczą, zamiast przez Sejm. Jak podkreśla resort sprawiedliwości, celem jest odebranie politykom wpływu na Radę i przywrócenie jej niezależności, m.in. poprzez utworzenie Rady Społecznej przy KRS.Czytaj także: Zakopianka uszkodzona. Zagadkowe pęknięcia na trasie