„Tak powinno być zawsze”. Łopaty w dłoń i naprzód marsz! Białorusini w narodowym zrywie wyruszyli walczyć z zimą i odśnieżać ojczyznę. Kibicował im zza suto zastawionego stołu dyktator, mówiąc, że „wszyscy służą ojczyźnie”. Wezwał także do tego, by „nie narzekać” i „nie jęczeć”. Białoruś mierzy się ze skutkami silnych opadów śniegu.Na Białorusi bardzo często rozmaite prace porządkowe przymusowo muszą wykonywać różne grupy społeczne. Tym razem można było mówić o prawdziwym pospolitym ruszeniu. Wszystkim, którzy wyruszyli na ulice, podczas przyjęcia noworocznego, które odbywało się 13 stycznia podziękował dyktator Alaksandr Łukaszenka. – W istocie wszyscy służymy Ojczyźnie, przyczyniając się do rozwoju Białorusi poprzez konkretne działania w dziedzinie gospodarki, edukacji, opieki zdrowotnej, kultury, sportu i administracji państwowej. Jest to codzienna praca – powiedział. CZYTAJ TAKŻE: Bolesny upadek Łukaszenki. Dyktator upokorzony na oczach tłumu„Nie narzekać, nie jęczeć”Dyktator podkreślił, że przedstawiciele wszystkich wymienionych kategorii nie odpoczywali w dni świąteczne, ale pełnili swoje obowiązki.– Szczególnie podobała mi się wasza inicjatywa odśnieżania naszego kraju. Dziennikarze przedstawiali to w żartobliwy sposób. Ale w tym żarcie jest ziarno prawdy, i to spore. Tak właśnie powinno zawsze być – musimy być zjednoczeni. Nie narzekać, nie jęczeć – powiedział. Dyktator wezwał Białorusinów do tego, by cieszyli się zimą. – Chciałbym zwrócić się do mam i tatów z prośbą: zabierzcie dzieci na śnieg, na podwórko! Niech zapamiętają tę zimę. Klimat się zmienił, wiecie o tym. Nie ma pewności, że w przyszłym roku lub kiedykolwiek jeszcze będą tak piękne zimy. To prawdziwa zima, którą podarował nam Bóg w przeddzień Nowego Roku i po nim – stwierdził.