Nie ma prądu, ogrzewania i wody. W całym obwodzie biełgorodzkim występują problemy z dostawami energii elektrycznej, wody i ciepła. Gubernator Wiaczesław Gładkow wezwał mieszkańców do ewakuacji. Problemy z dostawami energii elektrycznej i ciepła są efektem ukraińskich ataków. 12 stycznia gubernator okręgu biełgorodzkiego Wiaczesław Gładkow stwierdził, że sytuacja w regionie jest „wyjątkowo tragiczna”, a „straty mocy energetycznych są praktycznie katastrofalne”.Ewakuacja okręgu biełgorodzkiego. Apel gubernatoraDzień później Gładkow stwierdził, że nie ma możliwości, aby do wszystkich miejsc przywrócić dostawy energii elektrycznej i ciepła. Poinformował też o przygotowaniach do przymusowej ewakuacji mieszkańców.Zwrócił się także z apelem: „Jeśli to możliwe, zabierzcie dzieci, przeprowadźcie się już teraz do znajomych lub krewnych, gdzie jest ogrzewanie i prąd”.Kryzys energetyczny w obwodzie biełgorodzkim zaczął się 9 stycznia, gdy ukraińska armia zaatakowała dwie elektrownie. Tuż po ataku Gładkow mówił, że bez prądu jest 566 tysięcy mieszkańców, podobna liczba nie ma ogrzewanie, a 200 tysięcy osób pozostaje bez bieżącej wody.Obwód biełgorodzki położony jest na zachodzie Rosji, tuż przy granicy z Ukrainą. Według danych z 2021 roku zamieszkiwało go ponad 1,5 mln osób.Zobacz także: Ataki rakietowe na Kijów i Charków. Zginęły dwie osoby