Poseł PiS musi się tłumaczyć. Dariusz Matecki stawił się we wtorek w Sądzie Rejonowym Szczecin-Centrum w celu wyjaśnienia swego zatrudnienia w Lasach Państwowych, gdzie w latach 2020-2023 miał zarobić prawie 500 tys. zł. Prokuratura zarzuca byłym dyrektorom LP przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków.Poseł Matecki w procesie byłych dyrektorów Lasów Państwowych zeznaje jako świadek. Prokuratura również jemu postawiła zarzuty dotyczące fikcyjnego zatrudnienia w LP, ale wyłączono je do odrębnego postępowania. Polityk od początku śledztwa zgadza się na podawanie jego danych. We wtorek rano stawił się w Sądzie Rejonowym Szczecin-Centrum.Co zeznał Matecki przed sądem w sprawie byłych dyrektorów Lasów Państwowych?Przed wejściem na salę sądową zapowiedział, że jako poseł złoży interpelację w sprawie audytu przeprowadzonego po zmianie władzy w Lasach Państwowych. Przekonywał, że audytor Rafał Wiechecki miał zarobić na tym więcej niż on sam w Lasach Państwowych.Rozpoczynając składanie wyjaśnień przed sądem, powiedział, że zanim został zatrudniony w Lasach Państwowych, na Uniwersytecie Szczecińskim napisał pracę naukową na temat wizerunku tej instytucji. Podkreślił, że wcześniej przez kilka lat wykonywał zlecenia dla Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczące mediów społecznościowych. I takie też zadania wykonywał dla Lasów Państwowych.Polityk podkreślił, że jego zadaniem było przeciwdziałanie dezinformacji. Zarządzał kontem LP na Twitterze (serwis X). Wyjaśnił, że szkolił pracowników LP, którzy też tym się zajmowali. Poinformował też, że „ujednolicił kilkadziesiąt fan-page’ów” nadleśnictw. Dodał, że zajmował się m.in. „monitoringiem życia publicznego i politycznego dotyczącego LP”, „współpracą z jednostkami LP” i samorządowcami.Czytaj także: Sześć zarzutów i 10 lat odsiadki. Prokuratura bierze się za MateckiegoPodkreślił, że jego korespondencja z pracownikami LP często nie odbywała się takimi „oficjalnymi kanałami, jak mail”, ale przez komunikatory WhatsApp, Signal. Polityk zaprezentował sędziemu przykłady takiej korespondencji.W rozmowie z PAP Matecki, pytany, co potwierdza pracę, którą wykonywał, stwierdził, że „dziesiątki zdjęć, dziesiątki spotkań”.– Cała masa działalności, która miała miejsce w ciągu trzech lat – zapewnił.Proces byłych dyrektorów Lasów Państwowych. Co zarzuca im prokuratura?Proces b. dyrektorów LP rozpoczął się jesienią 2025 r. Prokuratura zarzuca im przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, m.in. w związku z fikcyjnym zatrudnieniem Mateckiego, co miało doprowadzić do strat w wysokości ok. 500 tys. zł.Oskarżeni: były dyrektor generalny LP Józef K., Andrzej Szelążek (były szef RDLP w Szczecinie, zgodził się na podanie danych) i Michał C. (kierował Centrum Informacyjnym LP) nie przyznali się do stawianych im zarzutów. W listopadzie i grudniu 2025 r. składali wyjaśnienia przed sądem. Szelążek odmówił odpowiedzi na pytania stawiane przez prokuratora, więc sędzia Rafał Pawliczak odczytywał treść zeznań złożonych w śledztwie.Matecki, ówczesny radny miejski i działacz Solidarnej Polski, od 2020 r. do pierwszych dni 2023 r. pracował w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych. Większość prac miał wykonywać zdalnie. Następnie (od 13 stycznia do października 2023 r.) pracował w Regionalnej Dyrekcji LP w Szczecinie. Utworzono dla niego stanowisko kierownika zespołu ds. współpracy z otoczeniem regionalnym. Według ustaleń śledczych w CILP polityk zarobił 320 722 zł brutto, a w RDPL – 163 138 zł brutto.Fikcyjne zatrudnienie posła Mateckiego. „Potwarz i aberracja”Szelążek wyjaśniał przed sądem, że Matecki chciał przenieść się do RDLP, bo mieszka w Szczecinie i oczekiwał wtedy narodzin dziecka. Utworzenie zespołu w RDLP – jak tłumaczył – czyli zmiana w regulaminie organizacyjnym RDLP wymaga zgody centrali, którą wydał Józef K. Wyjaśniał też, że kiedy naczelnik wydziału kadr pytał, ile ma zarabiać kierownik zespołu, on stwierdził, że „jak najmniej”.Czytaj także: Zdalny człowiek, czyli jak Dariusz Matecki znalazł się w Lasach Państwowych– Miał otrzymywać 5300 na rękę – powiedział.Z akt śledztwa wynika, że wynagrodzenie Mateckiego wynosiło 9900 zł brutto miesięcznie plus 450 zł dodatku funkcyjnego.Szelążek przyznał, że nie kontrolował konkretnych efektów pracy Mateckiego, m.in. w mediach społecznościowych LP. Miał to robić m.in. naczelnik wydziału kadr. Wyjaśnił też, że spotykał się z Mateckim średnio dwa razy w miesiącu. Przyjmował od niego raporty ustne. Wydawał też polecenia, by np. Matecki uczestniczył w spotkaniach z samorządowcami.Józef K. stwierdził przed sądem, że zarzut fikcyjnego zatrudnienia Mateckiego to „aberracja, potwarz”. Wyjaśnił, że jako dyrektorowi generalnemu LP podlegało mu 26 tys. pracowników. Przekonywał, że zatrudnieniem Mateckiego nie zajmował się w szczególny sposób. Powtarzał, że nie był przełożonym Mateckiego oraz że nie ma wiedzy, co Matecki robił dla szczecińskiej dyrekcji LP.Sześć zarzutów dla Dariusza Mateckiego– Pan Matecki nie jest moim przyjacielem. Nie miałem żadnych prywatnych kontaktów – powiedział. – Machinalnie podpisałem jego przeniesienie do Szczecina – stwierdził.Akt oskarżenia byłych dyrektorów LP dotyczy wątku dołączonego do śledztwa prowadzonego w sprawie nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Szczecinie w grudniu 2024 r. przejęła Prokuratura Krajowa. Byli dyrektorzy LP zostali zatrzymani przez CBA w lutym 2025 r. Po przesłuchaniach i postawieniu zarzutów zostali zwolnieni. Zastosowano zabezpieczenia majątkowe na rachunkach bankowych. Zarzucane im czyny są zagrożone karą do 10 lat więzienia.Czytaj także: Dyrektor generalny Lasów Państwowych odwołanyDariusz Matecki jest jednym z podejrzanych w śledztwie dotyczącym sprzeniewierzenia mienia z Funduszu Sprawiedliwości. Prokurator postawił mu sześć zarzutów, w tym cztery dotyczące Funduszu Sprawiedliwości.