Codzienne przewozy karetką. Dwunastoletnia dziewczynka w stanie bezpośredniego zagrożenia życia nie została przyjęta do specjalistycznego szpitala dziecięcego w Krakowie. Przez cztery kolejne dni była codziennie transportowana karetką na leczenie, zamiast trafić pod stałą opiekę jednego ośrodka. Do dramatycznych wydarzeń doszło w niedzielę 4 stycznia w Małopolsce. 12-letnia dziewczynka z Limanowej straciła przytomność podczas kąpieli w łazience. Jak ustalono, przyczyną było ciężkie zatrucie tlenkiem węgla, który wydobywał się z niesprawnego piecyka gazowego. Stan dziecka od początku był bardzo poważny.Dziewczynka trafiła do szpitala powiatowego w Limanowej, który nie dysponuje komorą hiperbaryczną niezbędną do leczenia ciężkich zatruć tlenkiem węgla. Podjęto decyzję o konieczności prowadzenia terapii w Krakowie. Mimo to pacjentka nie została przyjęta do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w tym mieście, gdzie kierowane są najciężej chore dzieci z regionu.Codzienne przewozy karetkąZamiast stałej hospitalizacji dziewczynka była przez cztery dni codziennie transportowana karetką z Limanowej do Krakowa – do Ośrodka Terapii Hiperbarycznej w Szpitalu Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera – gdzie przechodziła leczenie w komorze hiperbarycznej. Każdy zabieg trwał kilka godzin, po czym dziecko było odwożone z powrotem do szpitala powiatowego w Limanowej.Trasa między Limanową a Krakowem liczy około 70 kilometrów w jedną stronę i była pokonywana dzień po dniu, mimo intensywnych opadów śniegu i trudnych warunków drogowych. Dla porównania, odległość między Uniwersyteckim Szpitalem Dziecięcym a szpitalem im. Rydygiera w Krakowie to około 13 kilometrów.NFZ bada sprawęDyrekcja szpitala w Limanowej podejmowała próby przekazania pacjentki do krakowskich placówek, które mogły zapewnić jej całodobową, specjalistyczną opiekę. Jak przekazano, odpowiedź była odmowna, a powodem miał być brak wolnych miejsc na oddziałach pediatrycznych.Po kilku dniach intensywnego leczenia, w tym terapii w komorze hiperbarycznej, stan dziewczynki uległ poprawie. Dziecko zostało wypisane do domu.Sprawą zajmuje się obecnie Narodowy Fundusz Zdrowia. Małopolski oddział NFZ wszczął postępowanie wyjaśniające, które ma ustalić, czy odmowa przyjęcia dziecka była zgodna z obowiązującymi procedurami oraz czy faktycznie nie było możliwości zapewnienia jej miejsca w specjalistycznym szpitalu. Śmiertelnie groźny tlenek węglaTlenek węgla, potocznie nazywany czadem, jest gazem bezwonnym i bezbarwnym, który blokuje transport tlenu we krwi. Jego zatrucie może skutkować śmiercią. W sezonie grzewczym dochodzi do wielu zatruć, często w pomieszczeniach wyposażonych w niesprawne urządzenia gazowe. Specjaliści przypominają, że regularne przeglądy instalacji oraz montaż czujników czadu mogą zapobiec podobnym tragediom.Czytaj też: Dramatyczny wypadek. Karetka wypadła z drogi i uderzyła w drzewo