„Trzeba szanować kraj, w którym się gra”. 04.21.2026 Leandro Messias dos Santos urodził się w Brazylii. Kiedy miał 12 lat postanowił, że zostanie piłkarzem. Marzył, by grać w Europie. Przez Niemcy trafił do Ukrainy, a potem do Polski, gdzie mieszka od 12 lat i realizuje swoje marzenia. Był zawodnikiem kilku polskich klubów, a w ostatnim roku dyrektorem sportowym Górnika Łęczna. O spełnieniu marzeń i tym co dla niego najważniejsze opowiedział Mariuszowi Szczygłowi. – Mój brat powiedział mi: „słuchaj mnie, nie mamy kasy, mamy ciężką sytuację finansowa, ale ja spełnię twoje marzenia. Ja będę pracował od rana do wieczora i kupię ci nowe buty, będziesz miał kasę i zrealizuję twoje marzenia”. I robił to przez kilka – opowiadał Leandro Messias dos Santos, dodając, że brat przeznaczał na niego nawet 60 proc. swojego wynagrodzenia. Gość Mariusza Szczygła mówił, że wszystko poświęcił grze w piłkę nożną i w młodości nie imprezował. – Moją pierwszą kobietę poznałem w wieku 19-lat, bo byłem skupiony tylko na graniu w piłkę nożną. Nie chciałem nic zrobić, co przeszkadzałoby w spełnieniu tego marzenia – mówił. Czytaj także: Euforia ocalonego i sztuka słuchania. Lekarze dawali mu godzinę życia Trzeba szanować kraj, w którym się gra Brazylijczyk z polskim obywatelstwem wspominał też o tym jak ciężko było mu żyć w Berlinie. – Mieszkałem w domu imigranta i nie miałem kasy. Jak chciałem coś zjeść, to wstawałem o piątek rano i do siódmej zbierałem butelki, żeby mieć na śniadanie, obiad czy kolację. To trwało dwa miesiące, ale cały czas wiedziałem, że bez względu na wszystko będę grał w piłkę nożną na wysokim poziomie – wspominał dos Santos. Po przyjeździe do Polski były piłkarz bardzo nauczył się naszego języka. Miał ku temu ważne powody. – Każdy chłopak, który chce wyjechać za granicę to musi nauczyć język i szanować kulturę kraju, w którym, mieszka. Wielu piłkarzy przyjeżdża do Polski i po roku nie znają polskiego. Uważam, że w ten sposób nie szanują kraju, w którym pracują – podkreślał. Dos Santos mówił też czym się różni podejście do piłki nożnej w Polsce i Brazylii. Jego zdaniem Brazylijczyk ma tylko jedną opcję w życiu: „albo będzie grał w piłkę, albo nie będzie miał nic i będzie musiał robić złe rzeczy”. – Różnica między Brazylią a Polską jest taka, że brazylijscy piłkarze słuchają trenera. Trener dla nich jest jak tata czy mentor. Niestety u nas w Polsce jeszcze bardzo wielu trenerów nie rozumie, że piłka nożna to nie tylko wynik. Piłka nożna to jest radość, sport i edukacja. I muszą edukować zawodników na spokojnie, tłumaczyć, rozmawiać, bo uważam, że rozmowa jest bardzo ważna – wyjaśniał Brazylijczyk z polskim paszportem. Czytaj także: Nie chcemy polowań, ale lubimy mięso. „Ludzie to bardzo okrutny gatunek”