Jest oskarżony o narkoterroryzm. Prawdopodobnie już w poniedziałek (5 stycznia) prezydent Wenezueli Nicolas Maduro oraz jego żona Cilia Flores staną przed sądem w Nowym Jorku. Grozi im szereg zarzutów związanych z dystrybucją narkotyków na międzynarodową skalę. Porwany przez Amerykanów były przywódca Wenezueli, wraz z żoną, zostali w sobotę wieczorem przewiezieni do aresztu na Brooklynie. Oboje byli przewiezieni śmigłowcami z bazy lotniczej Stewart pod Nowym Jorkiem. Według CNN, zostali potem rozdzieleni i zamknięci w areszcie.Oficjalne konto Białego Domu na platformie X pokazało krótkie nagranie z wnętrza aresztu Metropolitan Detention Center, na którym widać dyktatora odzianego w czarny dres i czarną czapkę lub opaskę na czole, idącego korytarzem w asyście dwóch przedstawicieli antynarkotykowej agencji DEA.– Dobranoc, szczęśliwego Nowego Roku – powiedział Maduro po angielsku.Nicolasowi Maduro grozi od 30 lat więzienia, do dożywociaWedług telewizji NBC, Maduro prawdopodobnie po raz pierwszy stawi się przed sądem w poniedziałek, kiedy formalnie usłyszy zarzuty. Na Maduro i jego żonie – oraz trzem innym osobom z ich otoczenia, którzy pozostali na wolności – ciążą cztery zarzuty, w tym najcięższy uczestnictwa w zmowie narkoterroryzmu. Były przywódca oskarżony jest o wieloletnie prowadzenie przemytu kokainy do USA, w tym również w ramach współpracy z organizacjami uznanymi przez USA za organizacje terrorystyczne: kolumbijskimi bojówkami FARC i ELN, meksykańskimi kartelami Sinaloa i Zetas oraz wenezuelskim gangiem Tren de Aragua. Zarzuty te obciążone są karą od 30 lat więzienia do dożywocia.Zobacz także: Twarda gra z Maduro. Po co Trumpowi Wenezuela?