Jeden z zarzutem kolaboracji. Akademia Szwedzka ujawniła pisarzy nominowanych do literackiego Nobla 50 lat temu. W 1975 roku na liście było trzech Polaków – pisze „Gazeta Wyborcza”. Jeden z nich budzi spore kontrowersje. Akademia Szwedzka ujawnia nazwiska nominowanych dopiero po 50 latach od nominacji. Co roku publikowana jest lista kandydatów sprzed połowy wieku. 2 stycznia 2026 roku poznaliśmy pisarzy nominowanych w dziedzinie literatury 1975 roku. Było ich aż 116. Na liście jest oczywiście nagrodzony w październiku tamtego roku Noblem włoski poeta Eugenio Montale. Zdecydowaną większość stanowią pisarki i pisarze nominowani w latach poprzednich. Są wśród nich m.in. Simone de Beauvoir, Friedrich Dürrenmatt, Eugene Ionesco, Jorge Luis Borges czy Vladimir Nabokov.Spośród autorów, którzy w przyszłości Nobla otrzymają, na liście z 1975 roku byli Camilo José Cela, Günter Grass, Saul Bellow, Claude Simon czy Jaroslav Seifert – podaje dziennik.28 nazwisk to debiutanci. W 1975 roku po raz pierwszy nominowano do literackiego Nobla Chinua Achebego czy Tove Jansson. Na liście zadebiutował również Gabriel Garcia Márquez (Nobel w 1982 roku) i Nadżib Mahfuz, egipski pisarz, który Nobla otrzymał w 1988 roku.„Pozostali debiutanci to przeważnie pisarze dzisiaj już niemal zupełnie zapomniani, a i w 1975 roku niekoniecznie rozpoznawalni – nie tylko w Szwecji” – podkreśla „Gazeta Wyborcza”. Trzech Polaków na liście. Jeden z nich do dziś budzi kontrowersje W 1975 roku do nagrody zgłoszono także trzech Polaków. Na liście znalazł się Tadeusz Różewicz, którego nazwisko od 1968 roku niemal co roku pojawiało się wśród kandydatów do Nobla. Trzeci raz nominowano również Isaaca Bashevisa Singera, którego przynależność państwowa często wzbudza dyskusje. Pisarz urodził się w Warszawie, emigrował do Stanów Zjednoczonych, a tworzył w jidysz.Czytaj też: Mika Urbaniak: Tacie zawdzięczam wiarę w marzeniaNajwiększe zaskoczenie. Nominacja dla Józefa Mackiewicza Jak podkreśla „Gazeta Wyborcza”, największym zaskoczeniem jest nominacja dla urodzonego w 1902 roku w Petersburgu Józefa Mackiewicza. Próbował swoich sił w literaturze, jednak bez powodzenia.W 1949 roku anonimowo opublikował pracę „Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów”, którą następnie przerobił i wydał już pod nazwiskiem w Szwajcarii – czytamy w „GW”. Książka okazała się wielkim sukcesem.Jako pisarz fikcji zadebiutował w połowie lat 50. powieścią „Droga donikąd”, która w następnych latach ukazała się po niemiecku, francusku i angielsku. Potem Mackiewicz napisał jeszcze sześć powieści, a ostatnią była wydana w 1969 roku „Nie trzeba głośno mówić”.Czy kolaborował z Niemcami? Autor budzi jednak szereg kontrowersji ze względu na bardzo nieoczywistą postawę podczas wojny. Ciąży na nim zarzut kolaboracji z Niemcami – zaznacza „GW”. Jak pisze dziennik, po ujawnieniu zbrodni katyńskiej Mackiewicz pojechał do Katynia na zaproszenie Niemców. O tym, co zobaczył opowiedział w wywiadzie dla gadzinowego „Gońca Codziennego”.Wiadomo dziś, że Mackiewicza do nagrody zgłosiła Jadwiga Maurer, profesorka na Wydziale Języków i Literatur Słowiańskich University of Kansas. Wiedziała ona o kontrowersjach wokół Mackiewicza, w tym zarzut o antysemityzm. Jednak gdy umarł, porównywała go z Żeromskim, Sienkiewiczem i Prusem.Czytaj też: Pierwsza dama polskiej piosenki. „Z natury jestem bardzo nieśmiała”