Rośnie liczba ofiiar. Naoczni świadkowie pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana mówią o dramatycznych scenach wewnątrz płonącego baru i o trudnościach z opuszczeniem budynku. W pożarze, do którego doszło tam w sylwestrową noc, zginęło 47 osób. Prezydent Szwajcarii mówi o jednej w największych tragedii w historii kraju. Od 2 stycznia przez pięć dni flagi są tam opuszczone do połowy.Sylwestrową zabawę ogień przerwał o 1.30. Akcja ratunkowa trwała trzy godziny. Dobę po tragedii hipotez dotyczących tego, co stało się w barze La Constellacion jest kilka. Przyczyny pożaru ustala prokuratura, która podkreśla, że na razie nikt nie jest podejrzany.Zimne ognia mogły doprowadzić do tragediiZ wypowiedzi uratowanych uczestników zabawy i filmów ze środka baru wynika, że grupa świętujących osób trzymała wysoko nad głowami butelki po szampanie z włożonymi do nich zimnymi ogniami. Iskry przeskoczyły na podbitkę niskiego sufitu w barze i niedługo później uczestnicy zabawy kurtkami próbowali ugasić zapalony materiał. W tym miejscu wideo się urywa. Specjaliści pożarnictwa mówią, że potem mogło dojść do zjawiska rozgorzenia. Polega ono na tym, że ogień, który pojawia się w jednym miejscu, bardzo szybko obejmuje wszystkie łatwopalne materiały w pomieszczeniu.Szpitale w dziewięciu szwajcarskich miastach pracują na najwyższych obrotach. Możliwe, że część rannych trafi do Włoch. Południowy sąsiad Szwajcarii zgłosił gotowość medycznej pomocy. „W nadchodzących dniach, priorytetem będzie ustalenie tożsamości osób, które zginęły. Chcemy jak najszybciej ich ciała wydać rodzinom. To zajmie kilka dni” – zapowiedział szef policji kantonu Valais, Frédéric Gisler.Premier Tusk zaoferował pomocPremier Donald Tusk poinformował, że polskie szpitale są gotowe do udzielenia specjalistycznej opieki medycznej 14 rannym. „Szwajcaria i kanton Valais mogą liczyć na polską solidarność” – napisał szef polskiego rządu na X. Przekazał też wyrazy współczucia rodzinom i bliskim ofiar.Kurort Crans-Montana w Alpach szwajcarskich to popularny cel zimowych wyjazdów. Wypoczywają tam często osobistości ze świata biznesu, kultury i rozrywki. Bardzo popularny był także bar, w którym w sylwestrową noc doszło do tragedii.Czytaj także: Sylwester pod znakiem zamieszek i pożarów. Spłonął zabytkowy kościół