Misja rozjemcza. W ramach nadzorowania potencjalnego rozejmu Francja i Wielka Brytania byłyby gotowe wysłać do Ukrainy wojska nawet bez mandatu ONZ lub Unii Europejskiej – wystarczyłoby zaproszenie ze strony Kijowa – informuje w środę „Die Welt”. Powołując się na źródła dyplomatyczne w Brukseli, „Die Welt” informuje, że w ramach „koalicji chętnych” Europejczycy są gotowi uczestniczyć w monitorowaniu ewentualnego zawieszenia broni między Rosją a Ukrainą.„Plany dotyczące tego, jak mogłyby wyglądać gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, są już w pełni opracowane. Zostały przygotowane głównie przez ekspertów wojskowych sił zbrojnych Wielkiej Brytanii i Francji we współpracy z Brukselą” – cytuje dziennik jedno ze źródeł. Z relacji „Die Welt” wynika, że Francja i Wielka Brytania są gotowe wysłać na Ukrainę wojska, aby egzekwować przestrzeganie pokoju. Wielkość kontyngentu w pierwszych sześciu miesiącach ma sięgać 10-15 tys. żołnierzy. Oba kraje byłyby gotowe działać nawet bez mandatu ONZ lub UE. Wystarczyłoby im zaproszenie ze strony Kijowa.Jak czytamy dalej w „Die Welt”, nadzór nad zawieszeniem broni z powietrza i morza ma być zapewniany z terytorium państw sąsiadujących z Ukrainą. W tym kontekście nie podano jednak konkretnych krajów. W planach dotyczących monitorowania zawieszenia broni ważną rolę odgrywa także Turcja, która mogłaby monitorować region Morza Czarnego.Nowy pakiet sankcji wobec Rosji„Die Welt” informuje także, że państwa UE w czwartą rocznicę rozpoczęcia przez Kreml pełnoskalowej agresji przeciwko Ukrainie planują przyjęcie 20. pakietu sankcji wobec Rosji. Planowane jest w nim między innymi nałożenie ograniczeń na podróże oraz zamrożenie aktywów osób i organizacji, zwłaszcza tych odpowiedzialnych za wywożenie ukraińskich dzieci. Do tego – zgodnie z informacjami niemieckiego dziennika – mają dojść także kolejne sankcje wobec rosyjskiego sektora energetycznego oraz bankowego.W Brukseli rozważa się również wprowadzenie zakazu importu rosyjskiego uranu, co oznaczałoby objęcie sankcjami rosyjskiego państwowego koncernu Rosatom.Czytaj również: Kadyrow miał spotkać się z Putinem. Trafił do szpitala