W Sejmie chcą intronizować Serce Jezusa

Kaplica sejmowa pw. Bogurodzicy Maryi Matki Kościoła (Fot. Sejm/Krzysztof Białoskórski)

W Sejmie działa wspólnota, która zabiega o to, by jak największa liczba parlamentarzystów dokonała Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. I choć ma być to akt wiary każdego posła i senatora, wspólnota zorganizowała w godzinach posiedzenia Sejmu konferencję na ten temat. Ogłoszenie o konferencji wygłoszono z sejmowej mównicy – dowiedział się portal tvp.info.

W 2006 roku było głośno o inicjatywie posła PiS Artura Górskiego, który zaproponował uchwałę o nadaniu Chrystusowi tytułu Jezus Król Polski. Propozycja nie znalazła uznania, ale w tym samym roku powstała wspólnota, która zabiega o intronizację Serca Jezusowego. Obecnie skupia 35 parlamentarzystów, którzy organizują regularnie adoracje w sejmowej kaplicy, wspólnie modlą się i przepraszają Boga za złe ustawy. Mają nawet własny proporzec, którego używają podczas pielgrzymek. Można by to uznać za ich prywatną sprawę, gdyby nie fakt, że swoją działalność przenieśli właśnie do parlamentu.

24 października wspólnota zorganizowała w Sejmie konferencję „Intronizacja Najświętszego Serca Pana Jezusa wezwaniem dla polskich parlamentarzystów”. Wydarzenie odbyło się w jednej z sal sejmowych w godzinach posiedzenia. Wykład wygłosił związany z Radiem Maryja redemptorysta o. Jan Mikrut. Dzień wcześniej z trybuny sejmowej na konferencję zaprosiła koordynatorka wspólnoty posłanka PiS Ewa Malik.

– 24 października to był zwariowany dzień. Konferencja odbyła się między dwoma ważnymi głosowaniami, więc w rezultacie uczestniczyło w niej około 20 posłów i senatorów. Ojciec Jan Mikrut tłumaczył, czym jest intronizacja, jak należy ją rozumieć i w jaki sposób jest ona związana z misją Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny – mówi posłanka Ewa Malik portalowi tvp.info.

Rozalia Celakówna to kandydatka na ołtarze i mistyczka katolicka z początku XX wieku. Ideę Intronizacji Serca Jezusowego miał przekazać jej Chrystus jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Idea jednak zaczęła przybierać na popularności dopiero w latach 90. W całej Polsce zaczęły powstawać wspólnoty dla Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa podobne do tej, która skupia posłów i senatorów.

– Intronizacji Serca Jezusowego nie należy mylić z Intronizacją Chrystusa Króla. Oznacza ona przekwalifikowanie życia na życie z Panem Jezusem. To wybór Jezusa w tajemnicy Jego Serca i osobiste poświęcenie się Sercu Jezusowemu, które należy w pewnym sensie stale rozwijać, m.in. regularnie adorując Najświętszy Sakrament – wyjaśnia Ewa Nosiadek, moderator krajowy Wspólnot Intronizacyjnych. – Każdego miesiąca powstają nowe wspólnoty. Intronizacji dokonały już dziesiątki parafii i miast. Również w parlamencie chcielibyśmy mieć ludzi wiary, kierujących się dekalogiem. Nie chcemy jednak intronizacji całego parlamentu, ale tych, którzy tego zechcą. Przyjęcie uchwały w tej sprawie obecnie byłoby parodią – dodaje.

Choć intronizacja w parlamencie nie ma mieć formy aktu politycznego, zorganizowanie w dniu posiedzenia Sejmu konferencji w tej sprawie wywołuje duże emocje. – Niektórym posłom Sejm pomylił się z Kościołem, a mównica z amboną. Jeśli ktoś chce zajmować się sprawami Kościoła, powinien aspirować do roli duchownego, a nie posła – komentuje rzecznik SLD Dariusz Joński. – Poza parlamentem każdy może robić to, co nakazuje mu sumienie, jednak krytycznie odnoszę się do przenoszenia spraw wiary na teren Sejmu – dodaje.

W zorganizowaniu konferencji nic niewłaściwego nie widzi jednak senator PO Jan Filip Libicki. – Kult Serca Pana Jezusa jest zagadnieniem teologicznym, a teologia to nauka uniwersytecka. Fakt, że posłowie zbierają się wokół fragmentu nauki uniwersyteckiej, odczytuję pozytywnie. Szczególnie, że posłowie organizują też w Sejmie najróżniejsze inne konferencje, przykładowo historyczne i dotyczące katastrofy smoleńskiej – przypomina.

Wiktor Ferfecki

Zobacz więcej