Powódź pustoszy północny zachód USA. W związku z powodzią w stanie Waszyngton na północnym zachodzie Stanów Zjednoczonych ewakuowanych może zostać nawet 100 tys. ludzi. W piątek zarządzono ewakuację całego 10-tysięcznego miasteczka Burlington. Z powodu ulewnych deszczów, które nawiedziły w ostatnich dniach część stanu Waszyngton w USA, rekordowo wzrósł poziom wody w rzekach. Gubernator leżącego przy Kanadzie stanu Bob Ferguson ostrzegł, że w regionie ewakuacja może dotknąć nawet 100 tys. ludzi, a powódź jest „wyjątkowo nieprzewidywalna”. Władze zaalarmowały, że tamy i wały przeciwpowodziowe mogą zostać uszkodzone. W piątek nad ranem żołnierze Gwardii Narodowej chodzili od drzwi do drzwi mieszkańców miasteczka Burlington, by ewakuować ich w związku z silną powodzią, która uwięziła ludzi na dachach, zawaliła mosty i niszczyła domy – relacjonuje AP. W piątek rano woda zaczęła wlewać się do budynków. Nie ma informacji o ofiarach, akcja ratownicza w regionie trwa. Stacja ABC News zaznaczyła, że kolejna fala pogorszenia warunków atmosferycznych, która rozpocznie się w niedzielę, ma przynieść deszcz i śnieg na co najmniej siedem kolejnych dni. A to oznacza kolejne zagrożenia w regionie. Czytaj także: Amerykanie walczą z powodziami. Zapowiada się najgorsza sytuacja od dekad