Kapitan i oficerowie „ulotnili się”. Tankowiec rosyjskiej floty cieni, uszkodzony kilka dni temu po ataku ukraińskich dronów na Morzu Czarnym, znów ma kłopoty. Doholowany na wody bułgarskie Kairos osiadł na mieliźnie w pobliżu nadmorskiego miasta Achtopol. Pod koniec listopada objęte sankcjami tankowce naftowe Kairos i Virat zostały zaatakowane u wybrzeży Turcji przez ukraińskie drony. W oba statki trafiły zmodernizowane morskie drony Sea Baby, które mogą pokonywać duże odległości i są wyposażone we wzmocnione głowice bojowe. Na pokładach pojawił się ogień.Zobacz też: Problemy floty cieni. Eksplozje na tankowcu z rosyjską ropą– Oba tankowce odniosły krytyczne uszkodzenia i zostały faktycznie wyłączone z eksploatacji. Jest to znaczący cios dla transportu rosyjskiej ropy – przekazał rozmówca ukraińskich mediów. Według anonimowego informatora, w chwili ataku statki płynęły puste, zmierzając do portu w Noworosyjsku po załadunek. Kairos osiadł na mieliźnieW niedzielę agencja Nexta poinformowała na portalu X, że uszkodzony Kairos, holowany przez turecki statek, zbliżył się na około milę do wybrzeży Bułgarii i tam osiadł na mieliźnie. 10-osobowa załoga poprosiła o ewakuację, ale na razie pozostaje na pokładzie. Bułgarskie służby monitorują jednostkę za pomocą systemów termowizyjnych i radarowych. Gdy tylko pogoda się poprawi, ratownicy planują ewakuację statku i odholowanie go w bezpieczne miejsce.Radia Swoboda poinformowało, że ze statku „ulotnili się” kapitan i oficerowie, zostawiając załogę na pastwę losu.Flota cieni to wysłużone statki transportujące rosyjską ropę naftową, których Kreml używa do sprzedawania surowca po cenach wyższych niż limit przewidziany międzynarodowymi sankcjami za agresję na Ukrainę.