Kiełbasa wyborcza w paliwie. Czy pamiętacie, jak przed wyborami stacje Orlen w całej Polsce dotknęła epidemia tajemniczych awarii? Jakie były jej przyczyny, kto za to zapłacił i kto na tym zyskał? – w mediach społecznościowych Biura Prasowego Orlenu pojawiło się na ten temat krótkie wideo. Nagranie przypomina o zdarzeniach, które miały miejsce przed wyborami w 2023 roku, gdy ówczesny zarząd Orlenu – w tym prezes Daniel Obajtek – „postanowił sztucznie zaniżyć ceny hurtowe”, podczas gdy w Czechach, na Słowacji, w Niemczech i reszcie Europy „ceny rosły”.– W Polsce spadły do poziomu 5,99 zł. W związku z tym, że paliwo w Polsce kosztowało prawie 3 złote mniej na litr niż w Niemczech i prawie 2 złote mniej niż w Czechach i na Słowacji, rozpoczęła się wielka turystyka paliwowa do Polski – wyjaśnia lektor.Jak wyliczono w materiale, tylko w trzech zachodnich województwach „sztucznie wywołany wzrost sprzedaży na naszych stacjach wynosił blisko 50 proc.”. To około kilkadziesiąt milionów litrów. W Niemczech trzeba było za nie zapłacić około 250 milionów złotych więcej. – Jednak nie to było najgorsze – zapowiada lektor i podkreśla, że zaniżanie cen załamało także import. Co wówczas się dzieje? Jeśli cena hurtowa w danym kraju jest zbyt niska względem globalnych cen gotowych paliw, importerzy przestają je sprowadzać, bo nie sprzedają ich bez straty. A w Polsce 42 proc. paliw pochodzi właśnie z importu, bo rafinerie w Płocku i Gdańsku nie są w stanie pokryć całej krajowej konsumpcji.Czytaj także: Setki tysięcy zł za zbieranie haków. Wraca sprawa detektywa w Orlenie„W związku z turystką paliwową i zatrzymaniem importu w Polsce zaczęło brakować paliw. Nawet pomimo tego, że Orlen uruchomił rezerwy magazynowe na potrzeby kryzysu” – tłumaczy biuro prasowe Orlenu.To wtedy na stacjach Orlen pojawiły się kartki z informacją, że paliwa już nie ma. I to tylko na stacjach Orlen. W szczycie kryzysu jednego z gatunków paliw nie było na prawie 700 stacjach – to więcej niż 1/3 wszystkich stacji Orlen w Polsce.Czytaj także: Botoks i licówki dla Obajtka. Zeznania asystentki byłego prezesa Orlenu– To wszystko kosztowało Orlen 3,5 miliarda złotych. I to wszystko w sytuacji wojny za naszą wschodnią granicą, ale za to na chwilę przed wyborami – kończy lektor, pozostawiając oglądających z domysłem, w czym pomóc miała wówczas cała akcja.