Powodem „błąd ludzki”. Świat wstrzymuje oddech i czeka na atak amerykańskiej armii na Wenezuelę, tymczasem siły zbrojne USA zaatakowały Meksyk. Żołnierze Stanów Zjednoczonych w ramach ćwiczeń wylądowali na plaży u swojego południowego sąsiada. Ogrodzili teren, oznaczając „strefę zastrzeżoną”. To kolejna bolesna wpadka Pentagonu i szefa departamentu obrony Pete'a Hegsetha. Stany Zjednoczone przypadkowo zaatakowały Meksyk w poniedziałek (17 listopada). Żołnierze przypuścili szturm na przygraniczną plażę. Zajęli teren, umieszczając tam tablice Departamentu Obrony z napisem „strefa zamknięta” i oznaczyli go jako „dla dowódcy”. Wywołało to konsternację i krótkotrwały impas w relacjach z uzbrojonymi meksykańskimi siłami bezpieczeństwa.Pentagon przyznał się do błędu na granicy z MeksykiemPowodem „inwazji” był błąd ludzki. Dowództwo źle zidentyfikowało przebieg linii granicznej między obu państwami. Pentagon przyznał się do błędu, a Meksykanie szybko usunęli kontrowersyjne tablice z oznaczeniami terenu.Sprawa wywołała także mały impas dyplomatyczny. Ambasada USA w Meksyku skomentowała ten incydent w dość specyficzny sposób. Zobacz także: „Signal-gate”. Szef CIA przekonuje, że to jedynie „nieumyślne ujawnienie”„Zmiany głębokości wody i topografii zmieniły postrzeganie położenia granicy międzynarodowej” – wyjaśniono w specjalnym oświadczeniu. Pentagon dodał, że wykonawcy będą „współpracować z odpowiednimi agencjami, aby uniknąć nieporozumień w przyszłości”.Trump zapowiadał interwencję zbrojną w MeksykuSprawa nie została potraktowana przez media w kategoriach czystej pomyłki. Donald Trump dokładnie w tym samym czasie rozmawiał w Białym Domu z dziennikarzami o operacjach wojskowych mających zlikwidować napływ narkotyków do USA z takich krajów jak Kolumbia, Wenezuela i Meksyk. Prezydent USA nie wykluczał możliwości interwencji amerykańskiej armii za południową granicą.Zobacz także: W prawo zwrot w amerykańskiej armii. „Koniec z facetami w sukienkach”Także sekretarz stanu Marco Rubio wypowiadał się w „kwestiach meksykańskich”. Współpracownik Donalda Trumpa stwierdził, że meksykańska administracja straciła kontrolę na niektórymi regionami kraju na rzecz świetnie uzbrojonych wyszkolonych narkotykowych karteli. Rubio nie wykluczył „wsparcia” meksykańskich służb przez armię USA.