Podsumowanie tygodnia. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wizerunkowo „chowanie się” zaczyna być problemem. Nawet jeśli – zgodnie z zapowiedzią – poseł Ziobro nie będzie ubiegał się o azyl u Orbana. I to problemem nie tylko dla Ziobry, ale również dla całego Prawa i Sprawiedliwości – pisze Karolina Opolska w felietonie dla TVP.Info. Jest wniosek o tymczasowe aresztowanie Zbigniewa Ziobry – poinformowała o tym w czwartek Prokuratura Krajowa. Tydzień wcześniej Sejm uchylił immunitet byłemu ministrowi sprawiedliwości i wyraził zgodę na jego zatrzymanie. Ziobro przebywał wtedy na Węgrzech i choć – jak sam twierdzi – miał kupiony bilet powrotny do Polski, ostatecznie nie wrócił. Powód? „Cynk”, jakoby po lądowaniu czekała na niego prowokacja. Jaka? Tego już się nie dowiedzieliśmy.Prokuratura wskazuje trzy przesłanki uzasadniające areszt: ryzyko ucieczki, ryzyko matactwa oraz groźbę wymierzenia surowej kary. I to właśnie pierwsza z nich – jak podkreślają śledczy – ma dziś największe znaczenie, bo były minister wciąż do kraju nie przyjechał, a doskonale pamiętamy, jak osiem razy unikał stawienia się przed komisją śledczą ds. Pegasusa. Za pośrednictwem swojego pełnomocnika Bartosza Lewandowskiego zapewnia, że jest gotów usłyszeć zarzuty, ale nie w Polsce, tylko w Brukseli lub na Węgrzech. Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak przypomina jednak, że zasadą jest, iż zarzuty przedstawia polski prokurator w polskiej prokuraturze i że brak chęci stawiennictwa strony nie jest „szczególną okolicznością” uzasadniającą pomoc prawną za granicą. Na marginesie przypomina też słowa samego Ziobry o „braku świętych krów”.Politycy PiS chętnie podnoszą wątek zdrowotny. Nikt oczywiście nie kwestionuje ciężkiej choroby onkologicznej Ziobry, ale, po pierwsze, decyzję o zatrzymaniu podejmuje sąd po konsultacji lekarskiej. Po drugie – jak zaznacza prokurator Nowak – jeśli zaistniałoby jakiekolwiek ryzyko dla zdrowia lub życia podejrzanego, prokuratura natychmiast odstąpiłaby od aresztu.Czytaj też: Poseł PiS o sytuacji byłego ministra. „Ziobro boi się aresztu”Tymczasem sondaż SW Research dla Onetu pokazuje, że niemal 70 procent badanych uważa, że Zbigniew Ziobro powinien wrócić do Polski. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że wizerunkowo chowanie się zaczyna być problemem, nawet jeśli – zgodnie z zapowiedzią – poseł Ziobro nie będzie ubiegał się o azyl u Orbana. I to problemem nie tylko dla Ziobry, ale również dla całego Prawa i Sprawiedliwości.***Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Daniela Obajtka, który w środę w warszawskiej prokuraturze usłyszał zarzut dotyczący korzystania z usług detektywów przez Orlen w czasach, gdy sam stał na jego czele. Jeszcze przed przesłuchaniem, Jarosław Kaczyński wezwał w mediach społecznościowych sympatyków PiS, by przyszli bronić – jak to ujął – „najwybitniejszego polskiego menedżera”, atakowanego za to, że z państwowej firmy petrochemicznej zrobił „koncern multienergetyczny”. I rzeczywiście: przed prokuraturą zgromadziło się około stu-dwustu demonstrantów pod hasłem „Murem za Obajtkiem”. Sam prezes PiS jednak nie zaszczycił ich obecnością.Jak pisał Jacek Gądek w „Newsweeku”, Obajtek miał nawet liczyć na to, że prezydent Karol Nawrocki zainterweniuje w jego sprawie na forum unijnym, choćby listem do szefów europejskich instytucji. Kancelaria prezydenta jednak takiego kroku nie podjęła. Były szef Orlenu odmówił składania zeznań, ale jednego nie da się mu odjąć: w przeciwieństwie do Zbigniewa Ziobry, do prokuratury przyszedł i stawił się przed śledczymi osobiście.Czytaj też: Były minister sprawiedliwości na oku ABW. „To już koniec Ziobry”***Prezydent Karol Nawrocki odmówił powołania 46 sędziów, tłumacząc decyzję tym, że „nie będzie nominował tych, którzy kwestionują porządek konstytucyjny i słuchają złych podszeptów ministra Waldemara Żurka”. Problem w tym, że wielu z tych sędziów przeszło właśnie przez neo-KRS, organ, którego PiS dziś zaciekle broni jako w pełni legalnego. Skutek? Nawet nominacje z instytucji upolitycznionej przez PiS nie wystarczyły, by Nawrocki podjął decyzję o sędziowskich nominacjach. Pojawia się też pytanie, co właściwie kryje się za „podszeptami Żurka”. Jednym z powodów odmowy ma być bowiem podpisanie przez sędziów apelu o wykonanie wyroku TSUE… z 2021 roku. W czasach, gdy Waldemar Żurek, dziś minister sprawiedliwości, z pewnością nie miał jeszcze pojęcia, że kiedykolwiek obejmie ten urząd. Jeśli więc jego „podszepty” miały działać już wtedy, to musi to być dar wyjątkowo proroczy.***We wtorek, 11 listopada, obchodziliśmy Narodowe Święto Niepodległości. Jak co roku, agenda była bogata: biegi, wydarzenia kulturalne, koncerty, pikniki. Ale największe emocje tradycyjnie wzbudził Marsz Niepodległości, który przeszedł ulicami Warszawy. Były banery, były okrzyki i mimo zakazu, było też mnóstwo rac. Sam Sławomir Mentzen chwalił się użyciem jednej z nich. Na marszu pojawili się politycy PiS, w tym Jarosław Kaczyński, ale najwięcej uwagi przyciągnął prezydent Karol Nawrocki, maszerujący ramię w ramię z uczestnikami, jak „jeden z nich”. Kadry z tego wydarzenia z pewnością jeszcze wrócą w jego kolejnej kampanii.Mateusz Morawiecki przekonywał, że w marszu powinni iść wszyscy i że poszedłby nawet razem z Donaldem Tuskiem, bo „powinna nas łączyć służba Polsce”. Tyle że trudno uznać to za wiarygodne, gdy w tle niesiono ogromny transparent: „Polska dziś się upomina, zwrócić Tuska do Berlina”. Trzeba jednak to oddać: tegoroczny marsz był spokojniejszy niż te, które zapisały się w historii płonącymi wozami transmisyjnymi czy latającą kostką brukową. Nie było bitew, nie było zadym. Choć oczywiście nie zabrakło haseł antyimigranckich („Stop imigracji, czas deportacji”) ani mizoginicznych transparentów wymierzonych w kobiety bez dzieci.Sam Donald Tusk świętował w Gdańsku, co wzbudziło oburzenie w części obozu PiS. Natomiast pytanie kluczowe dotyczy prezydenta: czy w trakcie oficjalnych obchodów święta państwowego powinien mówić o „obcych ideologiach w polskich szkołach” i politykach gotowych „oddawać suwerenność Unii Europejskiej”? Wielu posłów koalicji rządzącej oceniło, że prezydenckie wystąpienie bardziej przypominało wiec wyborczy niż uroczystość z okazji 11 listopada.