Pogrzeb Ojca Dudy

W Łękawicy k. Żywca (woj. śląskie) zakończyły się uroczystości pogrzebowe ojca Czesława Dudy. Polski misjonarz w Demokratycznej Republice Konga zmarł 11 października br.

Trumna z ciałem ojca Dudy została wystawiona w hali sportowej przy gimnazjum w Łękawicy, następnie zaś przewieziona do miejscowego kościoła.

Duchownego żegnało kilka tysięcy osób. Wśród wiernych byli księża, misjonarze, przyjaciele z Francji, Belgii, Włoch, USA i DR Konga, parlamentarzyści, władze samorządowe, rodzina. Pogrzeb odbył się w asyście pocztów sztandarowych m.in. straży pożarnych i kopalni w której misjonarz pracował przed podjęciem posługi duszpasterskiej. Uczniowie miejscowej szkoły nieśli Krzyż Zasługi przyznany ojcu Dudzie przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.

W homilii wygłoszonej podczas mszy pożegnalnej, ks. Andrzej Jakimiak ze Zgromadzenia Ojca Pasjonistów – macierzystego zgromadzenia ojca Dudy – wskazał na niezwykłą konsekwencję duchownego w realizacji własnych ideałów – niesienia pomocy wszystkim jej potrzebującym: głodnym, chorym, ofiarom wojen.

Władze kościelne w Polsce i władze Zgromadzenia Ojców Pasjonistów odmówiły partycypacji w kosztach sprowadzenia do Polski ciała ojca Czesława Dudy i organizacji pochówku. Z pomocą rodzinie przyszły władze samorządowe:

– Był to niewątpliwie jeden z najwybitniejszych synów naszej ziemi. Oddał życie Afryce, a to co przez całe dziesięciolecia robił stało się symbolem i inspiracją dla setek osób. Niech więc wróci do nas chociaż po śmierci – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info wójt gminy Łękawica Stanisław Baczyński.

Ksiądz Czesław Duda przez blisko 30 lat pracował w samym środku Czarnej Afryki – Demokratycznej Republice Konga (dawny Zair). Przetrwał tam lata pełne zawieruch wojennych: rebelii i wojen. Zaczynał swoją posługę w diecezji Czombe i tam też prowadził swoją ostatnią parafię w miejscowości Lodja. Znajduje się ona w samym środku Afryki, ok. 180 km na południe od równika. Zbudował tam szkołę, wodociąg z systemem filtracji. Stworzył placówkę Caritasu. Opiekował się m.in. miejscowym szpitalem i kolonią trędowatych. Był mędrcem i autorytetem dla wszystkich. Miłości do bliźnich nigdy nie musiał udowadniać: świadczyła o niej każda sekunda Jego życia. Zmarł w wieku 62 lat.

Zobacz więcej