Reżim Łukaszenki uwolnił polskiego dziennikarza. Premier Donald Tusk poinformował, że Andrzej Poczobut jest wolny. „Witaj w polskim domu, Przyjacielu” – napisał premier na X, dołączając zdjęcie z powitania z Poczobutem. Szef rządu spotkał się z opozycjonistą na granicy polsko-białoruskiej. Uwolnienie dziennikarza jest częścią wymiany, w ramach której każda ze stron przekazała po pięciu więźniów. Strona białoruska podkreśla, że Andrzej Poczobut został wydany Polsce w odpowiedzi na osobistą prośbę jego matki skierowaną do Alaksandra Łukaszenki oraz mediacje Andżeliki Borys.Wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski podkreślił, że uwolnienie Poczobuta jest przykładem skutecznej współpracy polsko-amerykańskiej i nie byłoby możliwe bez decyzji prezydenta USA Donalda Trumpa. Zaznaczył przy tym, że Poczobut nie jest jedynym Polakiem uwolnionym przez Białoruś. Wysłannik USA ds. Białorusi John Coale poinformował na platformie X, że wraz ze swoim zespołem pomógł doprowadzić do uwolnienia trzech Polaków, w tym Poczobuta, oraz dwóch obywateli Mołdawii.Jak dodał, było to możliwe dzięki przywództwu prezydenta USA Donalda Trumpa, zastępcy asystenta sekretarza stanu USA ds. Europy Wschodniej Christophera W. Smitha oraz zaangażowaniu Departamentu Stanu USA.Coale podkreślił również współpracę z partnerami międzynarodowymi, dziękując Polsce, Mołdawii i Rumunii za „nieocenione wsparcie”, a Alaksandrowi Łukaszence za „chęć kontynuowania konstruktywnych relacji ze Stanami Zjednoczonymi”.„Karta przetargowa”Adam Szostkiewicz z „Polityki” ocenił na antenie TVP Info, że Andrzej Poczobut był przez białoruski reżim traktowany jako karta przetargowa.– Wydaje mi się, że reżim Łukaszenki i jego otoczenie uznawali, iż Andrzej Poczobut jest na tyle ważną kartą w „przetargach”, że należy go przetrzymywać do momentu, gdy jego wykorzystanie przyniesie korzyść. Najwyraźniej uznano, że to właśnie jest ta chwila – powiedział Szostkiewicz.Kim jest Andrzej Poczobut?Andrzej Poczobut to dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi. Został aresztowany w marcu 2021 roku w Grodnie, a po dwóch latach w areszcie śledczym skazany na osiem lat więzienia o zaostrzonym rygorze pod zarzutami „wzniecania nienawiści” oraz „działalności terrorystycznej”. Rzeczywistą przyczyną represji była jego działalność dziennikarska i społeczna.Nie był to pierwszy przypadek prześladowań wobec Poczobuta. Już w 2011 roku trafił do aresztu, gdy postawiono mu zarzut zniesławienia Alaksandra Łukaszenki w publikacjach m.in. w „Gazecie Wyborczej”, na portalu „Biełorusskij Partizan” oraz na jego blogu. Został wówczas skazany na trzy lata więzienia w zawieszeniu na dwa lata.W kolejnych latach białoruska prokuratura oskarżyła go także o „rehabilitację nazizmu”, a następnie o wzywanie do sankcji i działania na szkodę państwa. Od maja 2023 roku odbywał karę w kolonii karnej w Nowopołocku.– Mógłby podpisać jakiś świstek i pojechać do Warszawy czy Paryża, żeby mu się wygodnie żyło jako dysydent na emigracji. Tylko że walka z Łukaszenką jest prowadzona na Białorusi i on jest jej częścią – mówił w 2024 roku Bartosz Wieliński, dziennikarz „Gazety Wyborczej” i redakcyjny kolega Poczobuta. Czytaj więcej: Romantyk więziony przez Łukaszenkę. „Andrzej Poczobut płaci cenę, której nikt by nie zapłacił”