Zatrzymany Polak; jego gang przemycił tonę marihuany na Wyspy

Zatrzymany Polak rozpoczął działalność przestępczą w końcu lat 90., a od co najmniej 2007 r. był liderem grupy przemytniczej (fot. flickr/lucasblackbox)

Ponad 200 kg marihuany miał przemycić do Wielkiej Brytanii i Polski, 35-letni Mariusz S., który dzięki informacjom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego został zatrzymany w Holandii. Na mężczyźnie, uważanym za jednego z liderów narkogangu z Pomorza, który mógł wyekspediować na Wyspy nawet tonę narkotyków, ciąży 27 zarzutów. Od dwóch lat poszukiwano go po całej Europie.

Do zatrzymania w miejscowości Emmen w Holandii doszło dzięki ustaleniom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Mariusza S. poszukiwała specjalna grupa pościgowa działająca w ABW. Mężczyzna znajdował się na nieoficjalnej top liście poszukiwanych przez Agencję, która zebrała dowody, że był zamieszany w przemyt znacznych ilości narkotyków z Holandii do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch oraz Polski. – Zatrzymany jest obecnie w dyspozycji sądu w Amsterdamie i na podstawie europejskiego nakazu aresztowania powinien trafić do Polski – stwierdził Maciej Karczyński, rzecznik ABW. – W ramach ustaleń w tej sprawie funkcjonariusze ABW nawiązali współpracę z kolegami z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji, którzy koordynowali wymianę informacji z policjantami holenderskimi, działającymi w ramach stowarzyszenia grup poszukiwawczych policji europejskich – dodał

W chwili zatrzymania S. miał przy sobie komplet dobrze podrobionych dokumentów. Dzięki nim mógł swobodnie poruszać się po całej Europie i nadzorować narkobiznes. Gangster wpadł, gdy przygotował do wysłania transport marihuany. M

ariusz S., jeden z liderów narkogangu, wywodzi się z Pomorza. W latach 2007-2009 miał przemycić z Holandii blisko 160 kg marihuany do Wielkiej Brytanii i 67 kg marihuany do Polski. Woził także pieniądze grupy, inwestowane później w kolejne partie narkotyków. Grupę przemytników założyło kilku kolegów, pracujących w Wielkiej Brytanii. Część z nich, mająca na kontach drobne przestępstwa, ukrywała się tam przed polskim wymiarem sprawiedliwości. W połowie 2006 r. zorientowali się, że na Wyspach jest duży zbyt na marihuanę i można na niej nieźle zarobić. Mężczyźni kupili w Holandii tzw. gruszkę, czyli paczkę zawierającą kilogram marihuany. Narkotyki trafiły do domu w Peterborough, gdzie mieszkali Polacy. Tam „towar’ sprzedano na pniu.

Przemyt ruszył pełną parą. Narkotyki, ukrywano specjalnie przerobionych bakach samochodów osobowych oraz skrytkach w ciężarówkach. Przerzucano je na Wyspy, nawet kilka raz w miesiącu. Przesyłka zawierała od 6 do 10 kg marihuany. Kolejne partie zawierały już po 20-50 kg. W sumie grupa mogła wyekspediować do Wielkiej Brytanii i Polski nawet tonę narkotyków. Na jednym kilogramie marihuany gang zarabiał 400 funtów, sprzedając towar po cenach hurtowych. Prokuratorzy wyliczyli, że same zyski mogły przynieść przestępcom kilkaset tysięcy funtów. O tym jak bardzo był to zyskowny interes, świadczy fakt, że Mariusz S. założył własną plantację marihuany, aby uniezależnić się od dostaw towaru.

Szajka miała problem z transferowaniem pieniędzy. Marihuanę kupowali za euro, a sprzedawali za funty. Z powodu systemu kontroli transakcji finansowych w holenderskich kantorach, nie mogli wymieniać tam brytyjskiej waluty. Wozili więc paczki z pieniędzmi do Polski i w ojczyźnie wymieniali na euro i złotówki. Z zeznań skruszonych przestępców wynika, że przewieźli do kraju, co najmniej 200 tys. funtów.

Jednak w 2009 r. na trop przemytników wpadli funkcjonariusze olsztyńskiej delegatury ABW. Razem ze śledczymi z gdańskiej prokuratury apelacyjnej uderzyli w gang w 2010 r., zatrzymując niemal wszystkie ważne postacie grupy. Mariusz S.uniknął zatrzymania i ukrywał się kursując po Europie. W dalszym ciągu zaopatrywał polskich handlarzy marihuaną działających na Wyspach. Dorabiał także na przemycie kokainy. Teraz grozi mu nawet do 15 lat więzienia.

Zobacz więcej