„Trump ma w ręku wszystkie karty”. Trwają negocjacje prowadzone przez prezydenta Trumpa. „Prezydent Zełenski i prezydent Putin rozumieją realia panujące na miejscu” – powiedział szef Pentagonu Pete Hegseth, podkreślając, że Donald Trump dzwonił do prezydentów obu walczących krajów. Amerykański minister obrony, pytany, czy w rozmowach będą też brali udział europejscy sojusznicy z NATO, odpowiedział, że kluczowy jest Donald Trump, który będzie rozmawiać z przywódcami obu krajów, ale „sojusz NATO i europejscy członkowie odegrają w tym ostatecznie rolę”, a ewentualna umowa pokojowa będzie „dotyczyć wielu ludzi”. Hegseth po dwudniowych spotkaniach w kwaterze głównej NATO w Brukseli ze swoimi europejskimi odpowiednikami podkreślił, że USA dalej przekazują Ukrainie to, co zostało już przyznane. – Uczciwie byłoby powiedzieć, że takie rzeczy, jak przyszłe finansowanie, mniejsze lub większe, mogłyby być również przedmiotem negocjacji, cokolwiek prezydent uzna za najlepszy kij lub marchewkę po obu stronach, aby osiągnąć trwały pokój, rozumiejąc oczywiście motywacje, jakie Władimir Putin miał na Ukrainie od dłuższego czasu – oświadczył. Sprawa Ukrainy jak biznesowa transakcja Szef Pentagonu mówił, że jako biznesmen Trump rozumie, jak tworzyć realia i możliwości tam, gdzie inaczej mogłyby nie istnieć. Jak dodał, negocjacje na temat inwestycji i zasobów na Ukrainie będą kontynuowane na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. – Nie chcę wyprzedzać żadnej decyzji ani ogłoszenia, które mogłyby zostać podjęte. (…) Trump, jako osoba zawierająca transakcje i biznesmen, zdaje sobie sprawę, że relacje inwestycyjne z Ukrainą ostatecznie w dłuższej perspektywie będą dla Stanów Zjednoczonych o wiele bardziej namacalne, niż jakiekolwiek obietnice lub wspólne wartości – powiedział. – W relacjach i umowach jest coś realnego, (...) co daje wiele możliwości okazania solidarności, którą Władimir Putin wyraźnie dostrzeże – wyjaśnił Hegseth. Czytaj także: Zełenski proponuje Putinowi wymianę terytoriów „Twarde negocjacje” z „realistycznym podejściem” W ocenie szefa Pentagonu mówienie o tym, że Ukraina nie wróci do granic sprzed 2014 r. nie jest ustępstwem wobec Putina, ale realistycznym podejściem. Dodał, że takie podejście wskazuje na „uznanie twardych realiów władzy w terenie”. – Po wielu inwestycjach i poświęceniach najpierw ze strony Ukraińców, a następnie ze strony sojuszników czas uświadomić sobie, że wynegocjowany pokój będzie wiązał się z pewnego rodzaju ograniczeniami – powiedział szef Pentagonu. Amerykański polityk odrzucił także zarzuty o to, że tego typu wypowiedzi odbierają Ukrainie i jej sojusznikom przewagę negocjacyjną. – Trwają twarde negocjacje prowadzone przez prezydenta Trumpa. Prezydent Zełenski i prezydent Putin rozumieją realia panujące na miejscu. Prezydent Trump jako negocjator, również rozumie tę dynamikę. Odrzucam założenie, że prezydent Trump nie ma do czynienia z pełnym zestawem kart. Przeciwnie, to on trzyma wszystkie karty w ręku – ocenił Hegseth, którego zdaniem „Putin rozumie tylko język siły i dlatego Trump jest doskonałym pośrednikiem w tym rozmowach”. Czytaj także: „Falstart na samym początku”. Surowa ocena propozycji TrumpaWujek Sam to nie frajer Hegseth ponownie wezwał sojuszników w Europie do zwiększenia wydatków na obronność, które według Trumpa powinny wynosić 5 proc. PKB. – Możemy mówić o wartościach, ile chcemy. Wartości są ważne, ale nie możemy nimi strzelać – stwierdził szef Pentagonu. – Niezależnie od tego jak bardzo może nam się nie podobać świat, w którym żyjemy, w niektórych przypadkach nie ma nic lepszego od twardej siły – powiedział. – NATO to wspaniały sojusz, najskuteczniejszy sojusz obronny w historii. Ale aby przetrwał w przyszłości, nasi partnerzy muszą zrobić o wiele więcej dla obrony Europy. Musimy sprawić, aby NATO znów było wspaniałe – oświadczył Hegseth, a jego ostatnie słowa nawiązywały do hasła ukutego przez Trumpa „Make America Great Again”. – Ta administracja głęboko wierzy w sojusze. Ale nie miejcie złudzeń, prezydent Trump nie pozwoli nikomu zrobić z wuja Sama frajera – powiedział. Czytaj także: Szef NATO chce tego uniknąć za wszelką cenę. „Jesteśmy zjednoczeni”